Zapłać – zapomnimy o sprawie

Bankowość

Europejskie banki w ciągu pierwszych czterech miesięcy roku zapłaciły w USA ponad 1,6 mld dol. kar za łamanie prawa. Wszystko wskazuje na to, że kolejne banki będą szły na ugodę z amerykańskim rządem i jego agendami, byle tylko nie stracić możliwości działania na tamtejszym rynku.

Mocnymi kandydatami do idących w setki milionów dolarów – a może i większych – kar są Credit Suisse Group i BNP Paribas. Wobec szwajcarskiej grupy bankowej od 2011 roku toczy się postępowanie dotyczące podejrzeń o pomaganie obywatelom USA w unikaniu podatków. Proceder miał dotyczyć 22 tys. osób, które dzięki pomocy CS miały ukryć w rajach podatkowych aktywa warte nawet 12 mld dol. Francuski bank jest z kolei podejrzany o łamanie międzynarodowych sankcji i prowadzenie interesów w objętych nimi krajach. Z przecieków wynika, że chodzi o działalność w Iranie, Sudanie i na Kubie. Śledztwa prowadzą amerykańskie prokuratura i Departament Sprawiedliwości.

Padnie rekord?

Ogłaszając w lutym 2014 r. sprawozdanie finansowe za rok 2013, BNP Paribas ujawnił, że grozi mu co najmniej 1,1 mld dol. kary. W końcu kwietnia przyznał, że kara może być jeszcze wyższa. Według “The Wall Street Journal” może sięgnąć rekordowego poziomu 2 mld dol.

Ile mogą zapłacić Szwajcarzy, na razie nie wiadomo. W kwietniu CS podwoił – do 895 mln franków szwajcarskich (około1 mld dol.) – rezerwy na ewentualne kary w USA. W 2009 roku inny szwajcarski bank – UBS, który jak kilkanaście innych banków z tego kraju był objęty postępowaniem o pomoc w omijaniu podatków – zawarł ugodę i zapłacił 780 mln dol. kary.

Media przypominają, że jeśli postępowanie zakończy się ugodą i wymierzeniem kary, to nie będzie to pierwsza kara nałożona w Stanach Zjednoczonych na Credit Suisse. W 2009 roku bank zawarł ugodę i zapłacił 536 mln dol. za nielegalne transakcje prowadzone od połowy lat 90. XX w. do 2006 roku w objętych sankcjami Iranie, Sudanie, Birmie, Libii i na Kubie. Na mocy ugody z marca 2014 r. zapłacił zaś 196 mln dol. za prowadzenie bez zezwolenia działalności maklerskiej i doradczej dla zagranicznych klientów. Ugoda zawarta w kwietniu oznaczała z kolei 885 mln dol. za wprowadzanie w błąd inwestorów w sprawie papierów wartościowych zabezpieczonych hipotekami.

Lista grzechów europejskich banków jest długa. Poza prowadzeniem działalności w krajach objętych embargiem i pomocą obywatelom USA w unikaniu podatków obejmuje także sprawy związane z obligacjami hipotecznymi, które były przyczyną kryzysu finansowego z końca ubiegłej dekady, praniem brudnych pieniędzy czy manipulowanie stopą LIBOR.

W przypadku banków amerykańskich w grę wchodzi także m.in. kontrowersyjne zatrudnianie dzieci azjatyckich prominentów, sprawa piramidy finansowej Bernarda Madoffa, manipulacjami na rynku energii czy też niedostatecznego nadzoru, który zaowocował 6 mld dol. strat, jakie poniósł JP Morgan na rynku instrumentów pochodnych w związku z działaniami Bruno Iksila, londyńskiego handlowca zwanego London Whale (Londyńskim Wielorybem).

Łatwiejsza droga

Grzywny nakładane na banki pozwalają im uniknąć takich kar jak wyroki skazujące dla konkretnych bankierów czy np. zakaz działalności na rynku USA (odebranie lub zwieszenie licencji), co mogłoby spowodować problemy z kontynuowaniem działalności w ogóle. Aby ograniczyć karę tylko do grzywny, banki, które złamały prawo, decydują się na współpracę z agendami rządu USA i podpisanie ugody.

Ugody i kary pieniężne są też na rękę rządowi. Po pierwsze: pozwalają uniknąć ewentualnej porażki w sądzie, co zdarzało się w przeszłości i zawsze było bolesne dla reputacji władzy. Po drugie: dochodzenia w postępowaniach przeciwko firmom są mniej czasochłonne niż w przypadku postępowań przeciw konkretnym osobom. Po stronie rządowej liczy się też ryzyko, jakie niesie dla rynków finansowych objęcie sprawami karnymi banków i ich pracowników. Obok banków za dużych, aby upaść, są też banki za duże, by je ukarać inaczej niż grzywną.

Efekty takiego podejścia są widoczne gołym okiem. Z zestawienia przygotowanego przez “The Wall Street Journal” wynika, że między styczniem 2009 r. a końcem kwietnia 2014 r. kary w USA zapłaciło w sumie 10 dużych europejskich banków, w tym osiem co najmniej dwa razy. Łącznie zasiliły one budżet USA kwotą blisko 14,3 mld dol. Najwięcej kar – niemal 4,85 mld dol. – wymierzono w 2013 roku. Rekordowe w sumie nieco ponad 3 mld dol. zapłacił szwajcarski UBS.

Spośród europejskich banków najwyższą do tej pory jednorazową karę – w sumie 1 965 mln dol. – zapłacił w grudniu 2012 r. brytyjski HSBC Holdings. Nałożono ją za łamanie sankcji dotyczących Iranu, Libii i Sudanu oraz pranie brudnych pieniędzy w Meksyku.

Kary płacą także amerykańskie banki. Tylko JP Morgan między styczniem 2012 r. a końcem kwietnia 2014 r. wyłożył na nie blisko 27 mld dol., a 11 kolejnych postępowań jest w toku. JP Morgan w listopadzie 2013 roku zawarł największą w dotychczasowej historii ugodę opiewającą łącznie na 13 mld dol. Była to kara za dezinformowanie inwestorów w sprawie toksycznych instrumentów finansowych zabezpieczonych hipotekami, które były jedną z przyczyn krachu finansowego z 2008 roku.

Presja na zaostrzenie

Skuteczność wysokich kar finansowych w powstrzymywaniu banków przed niezgodnymi z prawem działaniami jest stawiana pod znakiem zapytania m.in. przez niektórych amerykańskich senatorów. Zwraca się uwagę, że np. w przypadku kryzysu na rynku papierów hipotecznych skazano jednego (!) bankiera i to z niezbyt wysokiego szczebla. Zarzutów nie postawiono żadnemu członkowi zarządu banków uczestniczących w procederze.

Komentatorzy nie wykluczają, że krytyka odniesie skutek i w przypadku BNP Paribas i Credit Suisse Group na karach się nie skończy i konkretnym osobom zostaną postawione zarzuty. Według mediów karą finansową nałożoną na BNP Paribas odpowiedzialność karną mogą ponieść niektórzy pracownicy banku, a nowojorski oddział banku na jakiś czas zostanie pozbawiony możliwości transferu pieniędzy do zagranicznych klientów banku.

Przypadek CS jest bardziej skomplikowany, bo w odczuciu prokuratury bank niedostatecznie współpracuje z rządem USA. Chodzi głównie o ujawnienie listy wszystkich osób, które skorzystały z pomocy w unikaniu podatków. Bank wyjawił około 240 nazwisk klientów i twierdzi, że może podawać tylko te informacje, na których ujawnienie zezwala prawo szwajcarskie.

Źródło: www.obserwatorfinansowy.pl

Udostępnij artykuł: