Zapowiedź wydarzeń tygodnia – Zagadka cierpliwości Fed i siły franka

Komentarze ekspertów

Dla rynków finansowych w najbliższych dniach, ale również w perspektywie kolejnych tygodni, największe znaczenie będzie mieć środowe posiedzenie amerykańskiej rezerwy federalnej. Powinno ono przynieść wskazówki dotyczące spodziewanego terminu pierwszej od kilku lat podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Poprawiająca się sytuacja gospodarcza sprawia, że decyzja ta jest coraz bardziej prawdopodobna. 

Niemal wszyscy są przekonani, że podjęta zostanie ona w tym roku, część spodziewa się jej jesienią, a część stawia na termin czerwcowy. Jeśli na obecnym posiedzeniu Fed pozostawi w swym komunikacie deklarację, że będzie cierpliwy w kwestii zaostrzania polityki pieniężnej, będzie to oznaczało najprawdopodobniej odsunięcie podwyżki co najmniej do jesieni. Jeśli z niego zrezygnuje, trzeba będzie się liczyć ze zmianą już w czerwcu. Ta decyzja będzie mieć przemożny wpływ na sytuację na rynkach. Przede wszystkim odczułby ją dolar, umacniając się jeszcze bardziej niż obecnie. To właśnie siła amerykańskiej waluty, poza niską inflacją, może być obecnie czynnikiem niekorzystnie wpływającym na kondycję amerykańskiej gospodarki. Nie musi on jednak powstrzymywać Fed przed działaniem, bowiem dolar będzie mieć tendencję do umacniania także wówczas, gdy perspektywa podwyżki zostanie przesunięta na później. Wydaje się więc, że o nastawieniu Fed przesądzi treść publikowanych również w środę prognoz gospodarczych.

Dzień później, czyli w czwartek, odbędzie się posiedzenie szwajcarskiego banku centralnego. Również w jego trakcie będzie rozpatrywana wysokość stóp procentowych. Choć niedawno została ona ustalona na poziomie minus 0,75 proc., możliwe jest jej dalsze obniżenie. Zależeć to będzie od danych napływających ze szwajcarskiej gospodarki. Część z nich, poznamy już w poniedziałek. Kluczową wskazówką może się okazać informacja o wysokości inflacji. W styczniu ceny producentów spadły o 1,8 proc. Jeśli tendencja ta zostanie utrzymana lub ulegnie nasileniu, zwiększy się prawdopodobieństwo obniżenia stóp. Dodatkową rolę będą odgrywać dane o sprzedaży detalicznej, a następnie czwartkowe publikacje o bilansie handlowym oraz dotyczące prognoz makroekonomicznych.

Dla oceny kondycji naszej gospodarki istotne będą publikowane w poniedziałek informacje dotyczące bilansu płatniczego w pierwszym miesiącu roku oraz dane o inflacji bazowej. Wskaźnik ten, nie zawierający zmian cen żywności i energii, w grudniu ubiegłego roku wzrósł o 0,5 proc. i analitycy spodziewają się, że w lutym zwiększy się do 0,6 proc. Byłby to sygnał, że spadek cen towarów i usług konsumpcyjnych, czyli utrzymująca się od kilku miesięcy deflacja, ma w dużej mierze związek ze spadkiem notowań ropy naftowej, a więc ma charakter zewnętrzny, niezależny od wysiłków Rady Polityki Pieniężnej. We wtorek poznamy z kolei dane o zatrudnieniu i wynagrodzeniu w sektorze przedsiębiorstw. Tu sytuacja od dłuższego czasu jest korzystna. Ekonomiści spodziewają się, że w lutym przeciętna płaca brutto w firmach zwiększyła się o 3,2 proc., a więc nieco mniej niż w styczniu, gdy zanotowano wzrost o 3,6 proc. Oczekuje się za to zwiększenia dynamiki wzrostu zatrudnienia z 1,2 do 1,3 proc., co byłoby bardzo dobrym sygnałem. Dzień później poznamy dane o produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej. W przypadku tej pierwszej spodziewany jest wzrost o 4 proc., co oznaczałoby znaczne przyspieszenie, w porównaniu do sięgającej 1,7 proc. zwyżki ze stycznia. Po niewielkim, sięgającym zaledwie 0,1 proc. styczniowym wzroście sprzedaży detalicznej, oczekuje się że w lutym zmniejszyła się ona o 0,1 proc. Choć z punktu widzenia tempa wzrostu gospodarczego nie byłoby to zjawisko korzystne, nie powinno jednak budzić specjalnych obaw. Wreszcie w piątek GUS opublikuje wskaźniki nastrojów konsumentów oraz koniunktury w głównych działach naszej gospodarki.

Spośród danych dotyczących Europy, najważniejsza w najbliższych dniach będzie inflacja w krajach strefy euro, o której dowiemy się we wtorek. W tym przypadku oczekuje się spadku o 0,3 proc., a więc o połowę mniejszego niż w styczniu. Tego samego dnia poznamy wskaźnik nastrojów niemieckich inwestorów finansowych, którego publikacja zwykle ma wpływ na sytuację na rynkach finansowych.

Ze Stanów Zjednoczonych napływać będą dane o nieco mniejszym ciężarze gatunkowym. W poniedziałek opublikowane zostaną wskaźniki aktywności gospodarczej w rejonie Nowego Jorku, wykorzystanie mocy produkcyjnych w amerykańskim przemyśle oraz dane o produkcji przemysłowej. Dzień później dowiemy się o liczbie rozpoczętych budów i wydanych zezwoleń na ich budowę, a w czwartek poznamy liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, indeks wskaźników wyprzedzających oraz indeks Fed z Filadelfii.

Rynki finansowe

Dominującą tendencją na światowym rynku walutowym było w minionym tygodniu dynamiczne umocnienie się dolara wobec euro, mające związek z rozpoczętym w poniedziałek skupem obligacji państw strefy euro przez EBC. Do środy kurs euro obniżył się z prawie 1,085 do niemal 1,05 dolara. Czwartkowe niewielkie umocnienie się wspólnej waluty okazało się chwilowe i w piątek główna tendencja była kontynuowana, choć przed południem poziom 1,05 dolara za euro nie został przełamany.

Sytuacja na naszym rynku była konsekwencją tego, co działo się na świecie. Amerykańska waluta podrożała do 3,9 zł., czyli do poziomu najwyższego od lutego 2009 r. Obniżył się z kolei kurs euro, ale nie był to spadek zbyt duży, a do tego przerywany był sporymi wahaniami w ciągu tygodnia. W piątek przed południem za euro trzeba było płacić około 4,14 zł. Dość stabilnie zachowywał się kurs franka szwajcarskiego, który wahał się od 3,85 do 3,89 zł, z lekką tendencją do umacniania się pod koniec tygodnia.

Wciąż nie możemy doczekać się poprawy sytuacji na warszawskiej giełdzie. Dotyczy to przede wszystkim segmentu dużych spółek, gdzie wciąż sytuacja jest bardzo nerwowa. Widać to było szczególnie na początku tygodnia, gdy we wtorek WIG20 stracił 1,3 proc. Do czwartku skala spadku zmniejszyła się do poniżej 1 proc., jednak nie zmieniło to zasadniczo sytuacji. W piątek przed południem wskaźnik ponownie tracił na wartości. Wyraźnie lepiej radziły sobie indeksy małych i średnich spółek, ale i w ich przypadku widoczne było wyhamowanie tempa wzrostu i oznaki spadkowej korekty. Niemniej jednak mWIG40 zdołał uchronić się przed stratami, a sWIG80 zniżkował jedynie nieznacznie.

Zróżnicowana była sytuacja na głównych giełdach światowych. Najlepiej spisywał się parkiet niemiecki, gdzie indeks poszedł w górę aż o ponad 2 proc. Z kolei w Stanach Zjednoczonych wskaźniki zanotowały spore spadki, sięgające ponad 2 proc. Sytuację poprawiła nieco dopiero sesja czwartkowa, zmniejszając skalę przeceny. Na amerykańskiej giełdzie przeważają obawy przed podwyżką stóp procentowych, zaś w Europie inwestorzy cieszą się z rozpoczętego przez EBC skupu obligacji. W najbliższym czasie tendencje te nie powinny ulec zasadniczej zmianie.

Finanse osobiste

W funduszach przybywa pieniędzy

Według firmy Analizy Online, w lutym klienci powiększyli swój kapitał w funduszach inwestycyjnych o 1,9 mld zł. Zainteresowaniu tą formą lokowania pieniędzy sprzyjają dobre wyniki osiągane przez fundusze. Prawie 70 proc. z nich przyniosło swym klientom zyski. Największymi mogły się pochwalić fundusze akcyjne i to do nich nieco szybciej niż poprzednio napływały pieniądze.

Szukamy lepszych obligacji

Mimo spadających stóp procentowych, w lutym zwiększyła się nieco sprzedaż obligacji detalicznych. Tym razem jednak klienci chętnie wybierali papiery o dłuższym terminie wykupu, które oferują nieco wyższe oprocentowanie. Odsetki od obligacji 2-letnich wynoszą 2 proc. rocznie, w przypadku 3-letnich sięga 2,4 proc. w pierwszym okresie odsetkowym, a dla czteroletnich wynosi 2,6 proc. Według wyliczeń portali Obligacje.pl średnie oprocentowanie obligacji korporacyjnych nieznacznie przekracza 6 proc.

Źródło: Gerda Broker

Udostępnij artykuł: