Zarobki prezesów – jeden zarabia 5 mln złotych, inny jednego dolara

Gospodarka / Rynek pracy

Zdjęcie ilustracyjne: USA, Nowy Jork, Wall Street
fot. Robert Lidke

Wysokie zarobki prezesów spółek bulwersują przeciętnych pracowników zarabiających wielokrotnie mniej. Menadżerowie tłumaczą, że wycenia ich rynek, a wynagrodzenie akceptują akcjonariusze, dla których pensje członków zarządu są stosunkowo małym wydatkiem w porównaniu z zyskami, które spółki przynoszą.

#WitoldGadomski: Pensja Warrena Buffetta, który zarabia 100 tys. dolarów rocznie plus dodatki nawet wśród polskich bankowców nie wzbudziłaby zazdrości

Prawda jest jednak bardziej skomplikowana. W dużych spółkach giełdowych większość akcji należy do rozproszonych akcjonariuszy, którzy w niewielkim stopniu mają wpływ na działanie i wynagrodzenie zarządu. Wycena rynkowa oznaczałaby podobne zarobki za podobne efekty.

Nie tylko zysk spółki wpływa na zarobki prezesa?

Tymczasem według sprawozdań bankowych w toku 2018 najlepiej zarabiający w Polsce prezes banku miał dochód, łącznie z premiami ponad 5 mln zł, ale byli też prezesi dużych banków, który musieli się zadowolić skromnymi dwoma milionami. Różnica w zarobkach przeszło 2-krotna wydaje się trudna do uzasadnienia generowanymi zyskami.

Wall Street Journal zestawił listę najlepiej zarabiających CEO spółek, wchodzących do indeksu  S&P 500. W zeszłym roku liderem był David Zaslav  kierujący spółką Discovery Inc, który zarobił 129,4 mln dolarów.

Na drugim miejscu był Stephen Angel z Linde plc, która jest międzynarodową korporacją chemiczną, zarejestrowaną w Irlandii. Zarobił 66,1 mln zł.

Czwarty jest Richard Handler z grupy finansowej Jefferies, który otrzymał łącznie 44,7 mln zł. Ten przypadek zasługuje na szczególną uwagę, gdyż Jefferies przyniósł akcjonariuszom stratę – 14,9 %.

Amerykańscy prezesi banków nie zarabiają już najlepiej

Co ciekawe – w czołówce najlepiej zarabiających CEO nie ma szefów wielkich amerykańskich banków, których wysokie zarobki były przedmiotem krytyki w czasie kryzysu finansowego. Na pierwszym miejscu był James Dimon z JPMorgan – 30 mln dolarów, James Gorman z Morgan Stanley – 29 mln, Brian Moynihan z Bank of America – 26,5 mln, Michael Corbat z Citigroup – 24 mln, David Soloman z Goldman Sachs – 23 mln, Tim Sloan z Wells Fargo – 17,4 mln.

Największe zyski dla akcjonariuszy – ponad 80 % przyniosła spółka Copart (handel samochodami), której CEO zarobił zaledwie 203 tys. dolarów. Także inni szefowie spółek o najwyższym zwrocie dla akcjonariuszy zarobili mniej niż wyniosły średnie zarobki  CEO spółek S&P 500, czyli 12,4 mln dolarów.

Kto pracuje za jednego dolara?

Kilku dyrektorów wykonawczych z dużych korporacji zarobiło tylko 1 dolara. To między innymi przypadek Jacka Dorseya z Twittera. Oczywiście jest on też akcjonariuszem spółki, a jego majątek wyceniany jest na 5,8 mld dolarów.

Może sobie więc pozwolić na symboliczne wynagrodzenie, podobnie jak Warren Buffett, który zarabia 100 tys. dolarów rocznie plus dodatki. W ubiegłym roku jego pensja wyniosła 398 tys. dolarów, co nawet wśród polskich bankowców nie wzbudziłoby zazdrości.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: