Zarządzanie ryzykiem finansowym: Ryzykowne chybotanie bankami

NZB 2016/01

Globalny kryzys finansowy, który latem 2007 r. zapoczątkowały zaburzenia na rynku kredytów hipotecznych w USA, już kilkanaście miesięcy później bardzo mocno uderzył w banki Europy Zachodniej.

Globalny kryzys finansowy, który latem 2007 r. zapoczątkowały zaburzenia na rynku kredytów hipotecznych w USA, już kilkanaście miesięcy później bardzo mocno uderzył w banki Europy Zachodniej.

Dariusz Filar

Na przełomie lat 2008/2009 wyszło na jaw, że prowadziły one działalność bez należytej kontroli ryzyka kredytowego, zgromadziły w swoich aktywach dużo toksycznych instrumentów finansowych (czytaj: instrumentów bezwartościowych, bo na rynku nie było nikogo, kto byłby gotów je odkupić) i że dysponują kapitałami własnymi, które nie wystarczą, by stawić czoła rozmiarom rysujących się strat. Upadłości wielkich banków, co groziło katastrofą całego systemu finansowego strefy euro, mogło zapobiec jedynie ich dokapitalizowanie.

Dr hab. Dariusz Filar

Profesor Uniwersytetu Gdańskiego, w latach 2004-2010 członek
RPP, były członek Rady Gospodarczej przy Premierze.

W zaistniałej sytuacji jedynym realnie dostępnym źródłem tego dodatkowego kapitału okazały się pieniądze zachodnioeuropejskich podatników. Już 8 kwietnia 2008 r. Komisja Europejska oficjalnie poinformowała, że łączna wielkość pomocy finansowej przekazanej zachodnioeuropejskim bankom z pieniędzy publicznych – a więc ze środków budżetowych poszczególnych państw – sięgnęła 330 mld euro (kwota ta dotyczyła wyłącznie dokapitalizowania, nie obejmowała natomiast gwarancji udzielonych przez rządy). W kolejnych miesiącach i latach, do końca 2012 r., publiczne środki – pod postacią wsparcia kapitałowego, pożyczek i gwarancji – płynęły do banków nadal. Wsparcie ostatecznie zamknęło się gigantyczną kwotą zbliżoną do 600 mld euro. Najbardziej obciążeni zostali z tego tytułu podatnicy Niemiec (144 mld euro), Wielkiej Brytanii (123 mld), Hiszpanii (88 mld), Irlandii (66 mld), Belgii (40 mld) i Holandii (30 mld), a niektóre banki, mające swoje centrale w tych krajach, stały się wręcz symbolami przetrwania na koszt podatników. W Niemczech na takie wątpliwe wyróżnienie zasłużyły Commerzbank i West LB, w Wielkiej Brytanii – Northern Rock i Lloyds Banking Group, w Hiszpanii – Caja Castilla-La Mancha i Caja Sur, w Belgii – KBC, a w Holandii – ABN Amro. Do tego grona należy jeszcze dołączyć belgijsko-francuski bank Dexia, który w pojedynkę wydusił z budżetów Belgii, Francji i Luksemburga wsparcie kapitałowe przekraczające 6 mld euro.

Banki w Polsce – równowaga i dynamika

Na tym zachodnioeuropejskim tle odmienność polskiego sektora bankowego rysuje się niezwykle kontrastowo. W trudnych latach 2008-2012 banki w Polsce nie wyciągnęły z kieszeni podatnika nawet jednego grosza! Po prostu nie było takiej potrzeby, bo polski system bankowy był zdrowy i stabilny. Potwierdzała to opinia Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego (The European Banking Authority – EBA), który określił Polskę jako kraj, w którym „banki nie potrzebują dodatkowych kapitałów”. Mało tego – nie dość, że w latach 2007-2014 banki działające w Polsce nie stanowiły nawet najmniejszego obciążenia dla budżetu państwa, to jeszcze solidnie zasilały go podatkiem CIT; w całym ośmioletnim okresie wniosły do niego ponad 25 mld zł. W samym tylko 2014 r. odprowadziły do budżetu blisko 4 mld zł – z tego Bank Pekao S.A. 0,6 mld, BZ WBK (w tamtym czasie wciąż kierował nim dzisiejszy wicepremier Mateusz Morawiecki) – również około 0,6 mld, ING Bank Śląski – 0,3 mld, a Citi Bank Handlowy – 0,2 mld zł. Mniejsze banki wniosły oczywiście mniej, ale wszystkie wywiązywały się z podatkowych obowiązków

Przy całkowitych wpływach z CIT w 2014 r. wynoszących 23,2 mld, udział w nich banków był około 17- proc., co stawiało je na ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: