Zatrzymać wodę, nie budować CPK

Robert Lidke

Redaktor Robert Lidke
Robert Lidke, fot. Jacek Barcz

Wszystko wskazuje na to, że w tym roku będziemy mieli najgorszą suszę w historii Polski. Nasz kraj jest ubogi w H2O, a to co spada z nieba na ziemię spływa rzekami do morza. Ale tak być nie musi.

@RobertLidke: Może więc zamiast wysyłać koparki na Mierzeję Wiślaną, czy lać beton pod CPK lepiej zająć się budową zbiorników retencyjnych, budową i remontami systemów melioracji, może nawet budową zapór na rzekach @NFOSiGW

Uwielbiam dowcipy wojskowe. Np. ten: „Skąd wyjeżdża czołg?” I odpowiedź: „Czołg wyjeżdża znienacka.”

Albo ten: „Kapralu, jak mamy kopać ten rów? – Stąd do 16-tej.”

Roboty publiczne – lekarstwo na COVID-19

I ten ostatni dowcip pasuje do tego, o czym chcę napisać. Ekonomiści twierdzą, że w czasie kryzysu lekiem na całe zło są roboty publiczne. Przywołują tu przykład New Deal w USA po Wielkim Kryzysie czy program budowy autostrad w Niemczech hitlerowskich.

Idąc tą drogą wskazuje się na ozdrowieńcze działanie, polegające na budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego, przekopu Mierzei Wiślanej czy lotniska w Radomiu.

Inwestycje do weryfikacji

Ludzie mają pracę, leje się beton, cementownie pracują, wywrotki wożą ziemię i materiały budowlane, gospodarstwa domowe mają pieniądze i je wydają, sklepy sprzedają żywność, fryzjerzy strzygą itd. Gospodarka się kręci…, pytanie tylko czy z sensem?

Te inwestycje już od samego początku budziły wiele wątpliwości, a teraz po pojawieniu się COVIDU-19 mogą się wydawać jeszcze bardziej nietrafione.

Czy na pewno jest nam potrzebny gigantyczny port lotniczy, koleje wielkich prędkości? Kto z tego będzie korzystał, jeśli się zmienią nasze zachowania konsumenckie, jeśli będziemy pracowali inaczej niż do marca 2020 roku?

Zagrożenie, które już jest

Może lepiej skoncentrować się na innych potrzebach, na tym czego na pewno zabraknie – czyli na wodzie. Jeśli będzie brakowało wody to cała gospodarka to odczuje, rolnictwo, energetyka ( tu jest też potrzebna woda do chłodzenia), szeroko rozumiany przemysł, turystyka krajowa – reglamentacja wody może uprzykrzyć wypoczynek wakacyjny.

A lasy? Susza to zakaz wchodzenia do lasów, zagrożenie pożarami. Kto pojedzie na urlop w Bory Tucholskie, jeśli nie będzie mógł wejść do lasu?

Już teraz – jak czytamy w raporcie Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej „Jak polskie rolnictwo poradzi sobie z nadchodzącymi suszami” – aż 35 procent gruntów ornych w naszym kraju jest trwale zagrożonych niedoborem wody, a blisko 70 procent użytków zielonych znajduje się na obszarach z jej deficytem.

Może więc zamiast wysyłać koparki na Mierzeję Wiślaną, czy też lać beton pod CPK lepiej zająć się budową małych, średnich i dużych zbiorników retencyjnych, budową i remontami systemów melioracji, może nawet budową zapór na rzekach, po to by gromadzić zapasy wody.

Inaczej mówiąc – niech roboty publiczne stymulują gospodarkę… „ale nie stąd do godziny 16-tej”.

Cały raport „Analiza kształtowania i wykorzystania zasobów wodnych dla celów rolnictwa i obszarów wiejskich” dostępny jest na stronie Fundacji EFRWP: https://www.efrwp.pl/raporty/show

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: