Zawsze niech będą święta

Andrzej Lazarowicz

Chorowałem trochę ostatnio, siłą rzeczy zatem miałem mniej zajęć niż zwykle. A w takich sytuacjach - czy człek zdrowy, czy chory - zaczyna się nad różnymi rzeczami zastanawiać. Prostszymi słowy - bawić się zaczyna w domowego filozofa. I dumałem sobie - co takiego jest w świętach, że tak je lubimy.

Pewnie dlatego, że mamy parę dni wolnego – stwierdziłem na początek. A może dlatego, że mamy wreszcie trochę czasu dla najbliższych – dodałem po chwili. No i jeszcze prezenty; wybór jadła i napitków; wszyscy jacyś milsi niż na co dzień – podsumowałem. Ale wciąż czułem jakiś niedosyt.

Aż nagle przypomniały mi się słowa Szekspira z „Sonetu LII” (w tłumaczeniu Jana Kasprowicza):

Święta dlatego w takiej u nas cenie,

Że są nieliczne w różnych dni bezliku,

Jak te kosztowne, najgrubsze kamienie,

Z rzadka dzielące perły w naszyjniku.

Tak, to jest to – stwierdziłem z zadowoleniem. Święta Bożego Narodzenia dlatego lubimy, że są tylko raz w roku. I dlatego potrafimy być dla siebie mili, życzliwi i pomocni.

Mam zatem wniosek racjonalizatorski dla naszych, w święta wreszcie bardziej lubianych, władz i posłów: przyjmijcie ustawę proklamującą, że przez 365 (a co cztery lata przez 366) dni trwa Boże Narodzenie. Może wtedy da się w wreszcie tym kraju normalnie żyć…

Udostępnij artykuł: