ZBP: Budowa systemu poręczeniowo-gwarancyjnego pilnym wyzwaniem dla polskiej gospodarki

Bankowość

W Polsce brak efektywnego systemu poręczeń kredytowych dla przedsiębiorców - oto najważniejszy wniosek z raportu na temat rynku funduszy poręczeń kredytowych, przygotowanego na zlecenie Związku Banków Polskich przez spółkę Policy & Action Group Uniconsult. Większość najbardziej efektywnych programów zakończy działalność już w przyszłym roku - los taki czeka między innymi cieszący się olbrzymią popularnością program gwarancji de minimis Banku Gospodarstwa Krajowego. 

W Polsce brak efektywnego systemu poręczeń kredytowych dla przedsiębiorców - oto najważniejszy wniosek z raportu na temat rynku funduszy poręczeń kredytowych, przygotowanego na zlecenie Związku Banków Polskich przez spółkę Policy & Action Group Uniconsult. Większość najbardziej efektywnych programów zakończy działalność już w przyszłym roku - los taki czeka między innymi cieszący się olbrzymią popularnością program gwarancji de minimis Banku Gospodarstwa Krajowego. 

W tej sytuacji Związek Banków Polskich występuje z apelem:

Niezbędne jest zapewnienie po 2015 roku wydolnego systemu poręczeniowo - gwarancyjnego! Niezbędne jest oparcie systemu o środki unijne i Skarb Państwa i wystandaryzowanie oferty poręczeń/gwarancji w skali kraju, z zapewnieniem regwarancji!

Prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz pochwalił dotychczasowe wysiłki poszczególnych instytucji -  Pragnę powiedzieć, że z olbrzymim szacunkiem odnosimy się do tego co zostało zrobione, jakie doświadczenia zostały zdobyte w poszczególnych województwach, ale także w bankach, w Banku Gospodarstwa Krajowego - zaznaczając jednocześnie, iż suma trafionych i pożytecznych inicjatyw nie przekłada się na system, jednolity dla całego kraju.

Jak uzdrowić - a raczej: stworzyć od nowa - polski system poręczeniowo-gwarancyjny? Już na starcie należy odrzucić szkodliwe, a zarazem wciąż popularne, przeświadczenie, że poręczenia kredytowe pełnią w gospodarce głównie funkcję antycykliczną. Prezes ZBP podkreślił, iż rozumowanie takie stanowi kardynalny błąd:

Należy zwrócić uwagę, aby nie ogłaszać, że kolejny system będzie działał tylko pięć, sześć czy dziesięć kwartałów. To jest bezsensowne rozwiązanie. System poręczeniowo-gwarancyjny w warstwie fundamentalnej musi działać przez wiele lat, musi być systemem stałym.

Poważnym wyzwaniem jest brak standaryzacji poszczególnych instrumentów. Zróżnicowanie dotyczy wszystkiego - od zasad funkcjonowania funduszy poręczeniowych, poprzez oferty aż po treść umów podpisywanych przez banki z instytucjami udzielającymi poręczeń. Dochodzi do sytuacji, że umowa poręczeniowa z instytucji udzielającej poręczenia dla każdego kredytu musi być analizowana przez bank indywidualnie, wraz z ocena proponowanych warunków, które mogą różnić się znacznie w zależności od województwa czy nawet powiatu. Na tę dość złożoną sytuację zwrócił uwagę prezes Pietraszkiewicz:

Proszę sobie wyobrazić bank - na przykład duży bank sieciowy - na pewno świetnie współpracujący na wielką skalę z małymi przedsiębiorcami, który w każdym województwie ma do czynienia z innym systemem. To jest po prostu bardzo trudne do zarządzania. Banki spółdzielcze działające na pograniczu różnych województw także spotykają się z różnymi rozwiązaniami w różnych systemach poręczeniowo-gwarancyjnych, co powoduje, że te systemy są nie w pełni wykorzystywane.

Istotnym problemem polskiego rynku funduszy poręczeniowych jest niska wartość tzw. mnożnika kapitałowego. W warunkach polskich wynosi on 103% - co oznacza wskaźnik wartości aktywnych poręczeń do posiadanych kapitałów na poziomie 1:1. Innymi słowy zaangażowane środki nie pracują tak jak byśmy tego oczekiwali, pod względem wykorzystania gwarancji nasz kraj znacząco odbiega od średniej europejskiej - na co zwrócił uwagę Jose Fernando Figueiredo, Prezes Europejskiego Stowarzyszenia Funduszy Gwarancyjnych:

W Polsce na koniec 2012 roku wykorzystanie tych funduszy stanowiło 0,1 proc. PKB - w porównaniu na przykład z Portugalią, gdzie ta wartość wyniosła 1,7% PKB. (...) Ogólnie w skali europejskiej jest to jakieś 1%, także Polska ma w tym zakresie potencjał.

Na tak niskie wykorzystanie środków zgromadzonych w funduszach ma wpływ podejście organów kontroli i nadzoru, nie akceptujących nadmiernego poziomu strat powstałych w wyniku działalności poręczeniowej funduszy. Ostrożna polityka funduszy poręczeniowych ma jeszcze jedno źródło - jest nim niewystarczająca ilość programów reporęczeniowych. Z dobrodziejstwa regwarancji korzystają z reguły fundusze udzielające poręczenia w ramach unijnych programów wsparcia. Przykładem mogą być regwarancje udzielane w ramach Programu CIP przez Europejski Fundusz Inwestycyjny, ale również instrumenty uruchomione w ograniczonym terytorialnie i czasowo zakresie w ramach Inicjatywy JEREMIE czy Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej.

Istotnym elementem budowy nowego systemu jest jego ukierunkowanie na zapewnienie wsparcia przedsiębiorcy. Prezes ZBP podkreślił, iż wszyscy uczestnicy systemu - od urzędów centralnych i samorządów poprzez fundusze poręczeniowe, aż po banki - powinni mieć na uwadze w pierwszej kolejności dobro i wygodę przedsiębiorcy:

To nie jest system dla banków. To nie jest system dla wygody marszałków. To nie jest system dla wygody nadzorców. To ma być system prosty, przyjazny i tani dla polskich przedsiębiorców.

Problemem jest również brak - jak to określił Prezes ZBP - "kapitana statku", czyli jednego organu administracji publicznej odpowiedzialnego za politykę w zakresie poręczeń kredytowych. Obecnie za tę politykę odpowiadają co najmniej trzy resorty - Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju oraz Ministerstwo Gospodarki. Oprócz tego Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Bank Gospodarstwa Krajowego oraz liczne urzędy szczebla regionalnego i lokalnego. Brakuje nawet wyraźnego podziału kompetencji pomiędzy wspomnianymi resortami - a efektem jest wspomniany brak koordynacji i pogłębiający się chaos.

Więcej informacji na ten temat w najbliższym numerze miesięcznika "Bank"

Karol Jerzy Mórawski

Udostępnij artykuł: