Zbyt duży pesymizm? Szansa na odbicie na GPW

Finanse i gospodarka

Po siedmiu kolejnych dniach spadku Dow Jones'a pesymizm w mediach i wśród analityków jest być może na tyle duży, że pojawia się szansa na zarobienie na nim.

Po siedmiu kolejnych dniach spadku Dow Jones'a pesymizm w mediach i wśród analityków jest być może na tyle duży, że pojawia się szansa na zarobienie na nim.

We wtorek rano podano, że niemiecki PKB wzrósł o 0,5 proc. w I kwartale w porównaniu do IV kwartału. W tym samym czasie francuski PKB nie zmienił się. O ile dane z Francji są zgodne z oczekiwaniami, o tyle z Niemiec przewyższają je wyraźnie (oczekiwano 0,1 proc.) i są zarazem przykładem działania dwóch różnych modeli gospodarki w czasie kryzysu. Widać wyraźnie, że pakiety socjalne obciążają konkurencyjność Francji, ale to uwaga na marginesie.

Najważniejsze, że inwestorzy mają w ręku pretekst do kupna akcji. Nie do rzucania się na przecenione papiery - na to strach nikomu nie pozwoli - ale raczej do zbierania szybko potaniałych akcji. Mimo wielu niebezpieczeństw, gospodarka unijna prosperuje, a niemiecka nawet całkiem dobrze. Argument "za" to także sytuacja w Grecji, która - jeśli wierzyć większości opinii - napędzała strachu inwestorom (ja uważam, że jest to już wyłącznie grecki problem, a bankructwo Aten łącznie z wyjściem ze strefy euro jest już w cenach). Trudno wyobrazić sobie trudniejszą sytuację (brak możliwości wyłonienia rządu na tygodnie przed możliwym bankructwem i wizytą wierzycieli), to prawda. Dlatego każda odmiana będzie zmianą na lepsze, bo określenie perspektyw kraju - łącznie z najtrudniejszym (dla Greków) scenariuszem - będzie wyjaśnieniem sytuacji.

Trzecim i najsłabszym argumentem przemawiającym za krótkoterminowym odbiciem jest wyprzedanie rynków. Nie są to poziomy ekstremalne, ale np. na wykresie dziennym S&P wskaźnik RSI przebywał ostatnio tak nisko w sierpniu ub.r. Sprawy Grecji nie można rozgrywać w nieskończoność (za nami już sześć sesji od wyborów, których wyniki trudno uznać za niespodziankę), a jeśli dalsze dzisiejsze publikacje nie rozczarują (niemiecki ZEW i sprzedaż detaliczna w USA to dwie najważniejsze), to rynek puści w niepamięć nawet obniżkę ratingów dla włoskich banków, którą sygnalizowała Moody's.

Na razie wieści z frontu są mieszane. Wall Street nie zdołała się pozbierać (mimo próby w trakcie sesji) i indeksy potraciły po ok. 1 proc. W Azji mobilizacja wypadła lepiej i w drugiej części dnia straty udawało się ograniczać, ale i tak sięgnęły one po 0,8 proc. (Kospi, Nikkei). Tylko Hang Seng rósł o 0,6 proc.

W Warszawie na tygodniowym wykresie MACD wygenerował sygnał sprzedaży już w poprzednim tygodniu. One nie zdarzają się często (poprzedni w maju 2011 r.), dlatego są całkiem niezłym prognostykiem koniunktury. I o ile w dłuższym terminie perspektywy nie wyglądają dziś dobrze, o tyle w krótszym (sesję, dwie), jak sądzę jest szansa na krótkotrwałe zwyżki autorstwa najbardziej spekulacyjnie nastawionych inwestorów. Pomagają w tym niezłe wyniki kwartalne (KGHM i PGNiG zgodne z oczekiwaniami, Cyfrowego Polsatu nieco lepsze). Naturalnie mówimy o szansach. W obecnej kondycji psychicznej rynków, szanse na pogłębienie, a nawet przyspieszenie spadków także są, nie należy o tym zapominać. Pod tym względem rynek to solidnie przygotowane pole minowe.

120515.kom.por.550x273

Emil Szweda
Open Finance

Udostępnij artykuł: