Złe dane zza oceanu i strach o emerging markets

Finanse i gospodarka

Nieudany poniedziałkowy atak Wall Street na historyczny rekord notowań, kolejne doniesienia o korupcji w Turcji, obawy o wypłacalność Ukrainy i wreszcie złe informacje o nastrojach amerykańskich konsumentów oraz spadek indeksu Fed z Richmond. W takich okolicznościach byki nie miały szans na kontynuację zwyżki.

Główne warszawskie indeksy co prawda zaczęły dzień od symbolicznych, sięgających kilka setnych procent spadków, jednak utrzymały się w okolicach poniedziałkowego zamknięcia jedynie przez kilkanaście minut. WIG20 już w trakcie pierwszej godziny handlu zanurkował, spadając w okolice 2515 punktów. Późniejsze odreagowanie nie doprowadziło już do odrobienia strat w całości, a następna fala osłabienia rozpoczęła się w południe. W jej wyniku wskaźnik pogłębił wcześniejszy dołek, tracąc 0,6 proc. Znacznie lepiej radziły sobie wskaźniki małych i średnich firm, jednak i one znajdowały się wczesnym popołudniem nieznacznie pod kreską.

W gronie blue chips początkowo zmiany były niewielkie. Rano wyróżniały się jedynie taniejące po ponad 1 proc. akcje mBanku, Tauronu i Bogdanki. W przypadku dwóch ostatnich skala spadku w ciągu dnia zbliżyła się do 2 proc. Początkowo o 2 proc. drożały papiery Kernela. Jednak z czasem ta tendencja uległa radykalnej zmianie. Wczesnym popołudniem walory spółki zniżkowały o ponad 3 proc. Po ponad 1,5 proc. w dół szły akcje Banku Handlowego, PGE, PZU i Orange. Na niewielkim plusie trzymały się papiery PKO, po podniesieniu przez analityków JP Morgan ceny docelowej akcji banku do 53,7 zł. W WIG30 wyróżniały się jedynie rosnące o ponad 2 proc. akcje Grupy Azoty i taniejące o 2,5 proc. walory TVN.

Wśród średniaków drożały akcje jedynie jednej czwartej spółek. W tej grupie przewodziły zwyżkujące o prawie 2 proc. akcje Kruka i rosnące o ponad 1 proc. papiery Budimeksu. W przypadku większości pozostałych firm skala spadku nie przekraczała na ogół 1 proc., za wyjątkiem tracących po 6-7 proc. walorów Petrolinvestu i Polimeksu. Na szerokim rynku wyróżniały się spółki ukraińskie. Rajd kontynuowały akcje Sadovaya, rosnące o prawie 20 proc. i Coal Energy, zwyżkujące o ponad 11 proc. Spośród przedstawicieli branży spożywczej po 7-8 proc. w górę szły papiery KS Agro i Milkilandu. Pod kreską znalazły się papiery Agrotonu i Astarty. Po niedawnej publikacji bardzo dobrych wyników finansowych, po ponad 5 proc. taniały akcje Quercusa. Tyle samo traciły papiery Gino Rossi. W charakterze ciekawostki warto przypomnieć, że kilka dni temu Quercus poinformował o zmniejszeniu zaangażowania w akcje obuwniczej spółki.

Na giełdach europejskich nastroje nie były najlepsze już od rana. Indeksy w Paryżu, Londynie i Frankfurcie zniżkowały przez większą część dnia po 0,4-0,5 proc. Po informacjach dotyczących korupcji na szczytach władzy w Turcji, indeks w Stambule tracił ponad 3 proc. Obawy związane z wypłacalnością Ukrainy pociągnęły o 1 proc. w dół wskaźnik w Moskwie. Indeks w Kijowie zyskiwał jednak na wartości, choć zdarzały mu się gorsze momenty. Sięgającą 2 proc. przecenę zaliczał indeks w Budapeszcie. Jeśli dodamy do tego 2-3 proc. spadki w Szanghaju, można spodziewać się powrotu trudnych chwil na emerging markets.

Humory popsuły jeszcze bardziej dane zza oceanu. Nie zawiodły co prawda rozpędzone od dawna indeksy cen nieruchomości, ale zawód sprawił wskaźnik zaufania konsumentów, spadając z 79,4 do 78,1 punktu oraz indeks Fed z Richmond, który zniżkował do minus 6 punktów. Efektem były spadki na Wall Street, sięgające 0,3-0,4 proc., choć z czasem ich skala została zredukowana.

W tych warunkach WIG20 i WIG30 straciły po 0,8 proc., WIG spadł o 0,7 proc., mWIG40 o 0,5 proc., a sWIG80 o 0,4 proc. Obroty wyniosły 745 mln zł.

Roman Przasnyski
Open Finance

Udostępnij artykuł: