Złoty koryguje ostatnie osłabienie

Komentarze ekspertów

Środowy poranek przynosi lekkie umocnienie złotego, po tym jak wczoraj stracił on na wartości. Pomaga wzrostowe odbicie na EUR/USD oraz rekordy na Wall Street.

O godzinie 09:32 kurs EUR/PLN testował poziom 4,1828 zł, USD/PLN 3,1728 zł, a CHF/PLN 3,4633 zł. To poziomy nieznacznie niższe niż we wtorek na zamknięciu, gdy złoty osłabił się w relacji do wszystkich trzech walut, w tym w relacji do dolara był najsłabszy od 11 września 2013 roku.

W środę polska waluta, przy braku potencjalnych silnych impulsów makroekonomicznych płynących z rodzimej i światowej gospodarki (kalendarium gospodarcze jest praktycznie puste), będzie pozostawać pod głównym wpływem zmian notowań EUR/USD. Dalszy spadek tej pary, u źródeł którego w tym tygodniu leżą oczekiwania na dalsze luzowanie polityki monetarnej przez Europejski Bank Centralny (ECB), będzie wypychał kursy USD/PLN i CHF/PLN na coraz to wyższe poziomy, przy jednoczesnej stabilizacji notowań EUR/PLN. Wzrostowe odbicie na eurodolarze, co obserwujemy obecnie, będzie natomiast dalej lekko wspierać złotego.

Podobnie jak to miało miejsce we wtorek, dziś istotnego przełożenia na zachowanie rodzimego rynku walutowego, nie będzie miała sytuacja na długu. Pierwsze dwa dni tego tygodnia to kontynuacja hossy na polskich papierach skarbowych. Jej efektem był wczorajszy spadek rentowności 10-letnich obligacji do poziomu 3,023%, najniższego od 15 miesięcy. Wprawdzie dziś możliwa jest realizacja zysków. Nie mniej jednak psychologiczny poziom 3% powinien przyciągać jak magnes i chwilowe przełamanie tej bariery wydaje się bardzo realne. Szczególnie, że systematycznie spadają rentowności papierów skarbowych w Europie Zachodniej, a rynek czeka na cięcia stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej (RPP).

Większych emocji wśród inwestorów, a co z tym się wiąże, większego przełożenia na notowania, nie będą miały również doniesienia z Ukrainy, gdzie wczoraj doszło do historycznego spotkania prezydentów Rosji i Ukrainy. Spotkanie to nie przybliżyło nas do zakończenia walk na wschodzie Ukrainy. Niemniej jednak, gdy kiedyś sytuacja w tamtym regionie ustabilizuje się, to niewątpliwie będzie to mocny impuls popytowy dla rynków finansowych. W tym przede wszystkim dla złotego i warszawskiej giełdy.

Wczoraj GUS opublikował najnowsze dane o sprzedaży detalicznej i stopie bezrobocia. Były to ostatnie lipcowe, a więc obejmujące już III kwartał, dane z polskiej gospodarki. Sprzedaż, zgodnie z rynkowymi oczekiwaniami, zanotowała wzrost o 4,7% w relacji do czerwca i była o 2,1% wyższa niż przed rokiem, po tym jak miesiąc wcześniej sprzedaż spadła o 1,1% M/M i wzrosła o 1,2% R/R. Bezrobocie natomiast obniżyło się w lipcu do 11,9% z 12% w czerwcu i nieznacznie rozminęło się z rynkowymi oczekiwaniami na poziomie 11,8%.

Lipcowe dane potwierdzają, że polska gospodarka, podobnie jak chociażby niemiecka, doświadcza lekkiej zadyszki, którą dodatkowo mogą pogłębić odwetowe rosyjskie sankcje. Mając na uwadze jeszcze procesy deflacyjne oczekujemy, że RPP odpowie na to cięciem stóp procentowych. W dalszym ciągu uważamy, że możliwe jest cięcie stóp już na wrześniowym posiedzeniu Rady (2-3 września), natomiast w październiku jest ono przesądzone. W naszej opinii Rada zdecyduje się na dwie obniżki po 25 punktów bazowych, sprowadzając stopę referencyjną ostatecznie do rekordowo niskiego poziomu 2%. Wprawdzie bardziej właściwa z punktu widzenia polskiego rynku byłaby jedna, dostosowawcza obniżka o 50 punktów bazowych już we wrześniu, połączona z twardą deklaracją o jednorazowym charakterze tego wydarzenia, ale Rada nigdy na tak odważny krok się nie zdobędzie.

Sytuacja na wykresach polskich par w większości przypadków wskazuje na utrzymującą się presję podażową na złotym. Dotyczy to zwłaszcza USD/PLN. Kurs tej pary, po przełamaniu oporów w strefie 3,15-3,16 zł, wczoraj wzrósł do 3,1862 zł i obecnie ma otwartą drogę do dalszych wzrostów. Najbliższy opór to psychologiczny poziom 3,20 zł. Celem dolara może jednak być dopiero lokalny szczyt z września ub.r., czyli poziom 3,2852 zł.

Wzrosty w kierunku poziomu 3,50 zł w kolejnych tygodniach nie są natomiast wykluczone w przypadku CHF/PLN. Natomiast w przypadku EUR/PLN, która to para po wzroście do 4,2250 zł, obecnie stabilizuje się blisko 4,18 zł, szanse na dalsze wzrosty są już stosunkowo mniejsze. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest trend boczny w przedziale 3,17-3,21 zł.

Marcin Kiepas
Admiral Markets AS Oddział w Polsce

Udostępnij artykuł: