Złoty najmocniejszy od stycznia, dług najdroższy od czerwc

Komentarze ekspertów

Oczekiwane w przyszłym tygodniu poluzowanie polityki monetarnej przez Europejski Bank Centralny (ECB) odciska swe piętno na polskich aktywach. Złoty w relacji do euro jest najmocniejszy od połowy stycznia br., a rentowność polskich 10-letnich obligacji spadła do najniższego poziomu od czerwca 2013 roku.

Pierwsza połowa czwartkowych notowań na rynku walutowym upłynęła pod znakiem zdecydowanego umocnienia złotego. W południe kurs EUR/PLN testował poziom 4,1424 zł, USD/PLN 3,0418 zł, a CHF/PLN 3,3934 zł. Euro było dziś najsłabsze do polskiej waluty od połowy stycznia br., natomiast szwajcarski frank od połowy lutego.

Aprecjacja złotego, która koreluje z analogicznym zachowaniem innych walut regionu, to efekt napływu kapitału zagranicznego do Polski. W tym na nasz rynek długu. Inwestorzy kupują wyżej oprocentowane polskie obligacje w oczekiwaniu na przyszłotygodniową decyzję Europejskiego Banku Centralnego o dalszym poluzowaniu polityki monetarnej. Powszechnie oczekuje się, że bank obetnie wszystkie stopy procentowe, tym samym sprowadzając stopę depozytową poniżej zera, a jednocześnie podejmie kroki zmierzające do pobudzenia akcji kredytowej. W efekcie inwestorzy zagraniczni szukają wyższych stóp zwrotu, kierując strumień pieniędzy na rynki wschodzące. Polska jest tego beneficjentem.

Dziś rentowność naszych 10-letnich  obligacji spadła do 3,581%, co jest najniższym poziomem od czerwca ub.r. W skrajnym przypadku, gdyby ECB zdecydował się na bardzo duży krok w kierunku luzowania polityki monetarnej, tym samym zaskakując większość uczestników rynku, rentowność długu mogłaby nawet spaść w okolice 3%, czyli minimum z maja 2013 roku. Na tę chwilę jednak prawdopodobieństwo takiego scenariusza nie przekracza 35%.

Oczekiwanie na przyszłotygodniowe posiedzenie ECB i spekulacje z tym związane będą do końca dnia kształtować nastroje na rodzimym rynku walutowym i długu. Nie będzie to jednak jedyny potencjalny impuls. Takowym może też się stać zaplanowana na godzinę 14:30 publikacja danych makroekonomicznych z USA. Wówczas inwestorzy poznają zrewidowane dane nt. dynamiki PKB za I kwartał 2014 roku (prognoza: -0,4%) i tygodniowy raport nt. wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (prognoza: 315 tys.).

Dzisiejsze umocnienie w pełni wpisuje się w sytuację techniczną na wykresach polskich par. EUR/PLN silniejszym tąpnięciem w drugiej połowie poprzedniego tygodnia otworzył sobie drogę do dołków z grudnia i stycznia (odpowiednio: 4,1289 zł i 4,1346 zł). Ich pokonanie, co już nie będzie takim prostym zadaniem i raczej nie należy tego spodziewać się w tym tygodniu, otworzy sobie drogę do strefy wsparcia 4,0880-4,1000 zł.

Wykres dzienny USD/PLN już od ponad dwóch tygodni pozostaje w konsolidacji poniżej oporów zlokalizowanych wokół poziomu 3,06 zł, które to opory tworzy górne ograniczenie 3-miesięcznego kanału spadkowego oraz 10-miesięczna linia trendu spadkowego. Wszystko wskazuje na to, że oporów tych nie da się przełamać, a notowania dolara bardzo powoli będą osuwać się w kierunku 3 zł.

Kurs CHF/PLN, spadając dziś do 3,3879 zł (najniżej od lutego), wybił się poniżej lokalnego dołka z kwietnia br. (3,3963 zł). Wybicie to stanowi zapowiedź ataku na kolejne wsparcie, jakie znajduje się na blisko zlokalizowanym poziomie 3,3832 zł. Dopiero jego przełamanie da trochę przestrzeni do ruchu w dół, gdyż następną barierą jest 3,35 zł (dołek ze stycznia br.). Ewentualny test tego ostatniego poziomu będzie korelował ze spadkiem EUR/PLN do 4,10 zł.

Marcin Kiepas
Admiral Markets AS Oddział w Polsce

Udostępnij artykuł: