Złoty pozostaje pod wpływem polityki

Komentarze ekspertów

Od tygodnia Polska żyje aferą taśmową. W weekend media opublikowały kolejne nagrania z nielegalnych podsłuchów polityków i oficjeli. Paradoksalnie to dobra wiadomość dla złotego.

Afera taśmowa związana z ujawnionymi przez media nielegalnymi nagraniami rozmów polityków od tygodnia zdominowała życie polityczne i publiczne w Polsce. Stała się ona też tematem numer jeden na rodzimym rynku finansowym, co przełożyło się na osłabienie złotego i realizację zysków na polskim długu (wzrost rentowności).

W weekend media ujawniły podsłuchane rozmowy kolejnych polityków i oficjeli. To mocny cios polityczny. Również cios w wizerunek państwa. Paradoksalnie jednak z punktu widzenia rynków finansowych to dobra wiadomość. Sytuacja staje się tak zagmatwana i niepokojąca, że powoli mniej ważne staje się to, co kto i na kogo powiedział, ilu przekleństw użył, na rzecz tego kto stoi za wielogodzinnymi podsłuchami ministrów, polityków i ludzi biznesu. Proceder wydaje się tak rozległy, że nie ma pewności, iż podsłuchiwana była tylko jedna partia i biznesmeni z nią związani. Może się okazać, że nagrywani byli też politycy opozycji, a być może i zagraniczni dyplomaci.

Ten powszechny strach przed nagraniami powoduje, że uwaga opinii publicznej powoli przenosi się z treści nagrań na to, kto za tym wszystkim stoi i jaki ma interes w destabilizowaniu sytuacji w Polsce. Ten tworzący się zalążek frontu sprzeciwu przeciw nielegalnym podsłuchom i jawnemu narażeniu polskich interesów sprawia, że maleją szanse na wcześniejsze wybory, dymisję prezesa NBP, czy też ewentualne problemy z przyszłą współpracą prof. Marka Belki z Radą Polityki Pieniężnej (RPP). A to właśnie tego najbardziej bał się rynek finansowy.

Poniedziałkowy poranek przynosi umocnienie złotego do euro i szwajcarskiego franka oraz lekkie osłabienie do dolara. O godzinie 10:36 kurs EUR/PLN testował poziom 4,1580 zł, CHF/PLN 3,4155 zł, a USD/PLN 3,0615 zł. W dwóch pierwszych przypadkach to odreagowanie silnej zwyżki z piątku. W trzecim na takie odreagowanie nie pozwala umacniający się dolar do euro, co jest efektem opublikowanych dziś słabszych od prognoz indeksów PMI dla sektora przemysłowego i usługowego we Francji, Niemczech i całej strefie euro.

Do końca dnia, a prawdopodobnie również w dniach kolejny, rodzima polityka będzie w największym stopniu wpływać na notowania złotego. Inne czynniki, w tym głównie zagraniczne dane makroekonomiczne, będą ten wpływ jedynie moderować.

Dziś jeszcze inwestorzy poznają wstępny odczyt przemysłowego indeksu PMI dla USA za miesiąc czerwiec (godz. 15:45; prognoza: 56,5 pkt.) oraz majowe dane o sprzedaży domów na amerykańskim rynku wtórnym (godz. 16:00; prognoza: 4,73 mln). Nie powinny one mieć większego przełożenia na złotego. Tradycyjnie natomiast żadnych emocji nie sprowokują publikowane przez GUS raporty o koniunkturze gospodarczej i konsumenckiej w Polsce.

Przyjmując za słuszną przedstawioną wyżej tezę, że coraz większa liczba ujawnionych nielegalnych podsłuchów zaczyna powoli budzić strach przed podsłuchującymi przestępcami, w miejsce dotychczasowego obrzydzenia treścią podsłuchanych rozmów, co w konsekwencji zmniejsza prawdopodobieństwo przyspieszonych wyborów (w myśl zasady, że przestępcy nie będą decydować o losie kraju) to wypada postawić kolejną tezę, że w zasadzie złoty najgorsze ma już za sobą. W tej sytuacji maksima z piątku, gdy za euro trzeba było zapłacić ponad 4,17 zł, a szwajcarski frank kosztował prawie 3,43 zł wydają się teraz dobrymi poziomami do sprzedaży obu walut.

Nieco inny obraz sytuacji rysuje się z analizy wykresów dziennych tych par. W obu przypadkach w piątek doszło do wyrysowania, zapowiadających dalsze wzrosty, formacji technicznych odwróconej głowy z ramionami. Dzisiejsze cofnięcie EUR/PLN i CHF/PLN nie zdołało zanegować tych sygnałów kupna. Dlatego na chwilę obecną jest realne zagrożenie zwyżki notowań euro do 4,21 zł, a franka ponad 3,46 zł. Scenariusz ten przestanie być aktualny z chwilą trwałego powrotu EUR/PLN poniżej 4,1450 zł, a CHF/PLN poniżej 3,4080 zł.

Ostatnie wydarzenia w polskiej polityce nie doprowadziły natomiast do zmiany układu sił na wykresie dziennym USD/PLN. W dalszym ciągu para ta pozostaje w konsolidacji, którą od dołu można zamknąć przedziałem 2,99-3,00 zł, a od góry 3,06-3,07 zł. Dopiero wybicie z niej otworzy drogę do silniejszych zmian.

Marcin Kiepas
Admiral Markets AS Oddział w Polsce

Udostępnij artykuł: