Złoty pręży muskuły

Finanse i gospodarka

Kurs zbliżył się do prognozowanego na ten tydzień celu na 1,10. Poprawa pozycji wspólnej waluty służy złotemu, który jest najmocniejszy do euro od 9 miesięcy. Po wczorajszej aprecjacji pojawiły się dobre ceny do bieżących, krótkoterminowych zakupów walut. W centrum uwagi dziś odczyty indeksów PMI z Europy oraz danych o inflacji CPI z USA.

Oddalenie groźby szybkich podwyżek stóp procentowych w USA, a co za tym idzie lepsza postawa euro wobec dolara, skutkują poprawą perspektyw walut z obrzeży strefy oraz innych gospodarek wschodzących. Przekłada się to na wzrost wartości złotego. Na wczorajszej sesji rodzima waluta zyskiwała zarówno względem dolara, jak i euro. Kurs EUR/PLN osiągnął najniższy poziom od czerwca 2014 r. (4,1050). Z tak tanią wspólną walutą mieliśmy przez chwilę do czynienia w szczycie pozytywnych dla złotego tendencji z wiosny ub. r. Spadki notowań dotarły wówczas do okolic 4,09. Niższe od tych ceny to już historia dłuższa niż 2 lata (4,06 na przełomie 2012 i 2013 r.).

Widać więc wyraźnie, że złoty wciąż w dużej mierze zachowuje się tak, jak waluta typowego kraju emerging markets, który jest względnie mocno uzależniony od napływu zagranicznego kapitału. Nawet pomimo, że w ostatnim czasie nastąpiła znacząca poprawa rozliczeń na rachunku obrotów bieżących, a potrzeby pożyczkowe państwa spadły, wciąż jest tak, iż fale odpływu pieniędzy z bardziej ryzykownych aktywów skutkują wyprzedażą polskiej waluty. I vice versa.

Zachowanie złotego do euro wraz z nasileniem wzrostów na eurodolarze – co miało miejsce wczoraj – było dla nas ostatnią niewiadomą. Zastanawialiśmy się czy wzrost wartości wspólnej waluty na rynku międzynarodowym przełoży się na jej łagodną aprecjację również do złotego, czy jednak przeważą efekty związane ze spadkiem awersji do ryzyka. Póki co, dominującym jest ten drugi czynnik. Złoty jest mocniejszy nawet niż zyskującego na świecie euro.

Wciąż jednak nie można mówić o trwałym przełamaniu kluczowego obszaru wsparcia 4,10-4,12. Zakładamy szybki powrót powyżej tej ceny i realizację scenariusza osiągnięcia cen z zakresu 4,18-4,20 w perspektywie najbliższych kilku kwartałów. Na rynkami wciąż unosi się widmo problemów zadłużenia Grecji. Wczoraj multimilioner G. Soros ocenił, że szanse, że Ateny opuszczą strefę euro są takie same, jak to, że pozostania ona we wspólnym obszarze walutowym. Wczoraj miało miejsce spotkanie premiera A. Ciprasa z A. Merkel. Skutkowało ono przyjaznymi gestami, ale nie rozwiązało podstawowego problemu (nie oczekiwano, że rozwiąże). Ocenia się, że greckiemu rządowi pieniądze skończą się najpóźniej 8 kwietnia, kiedy musi on zapłacić transzę spłaty kredytu z Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Dziś sesja ważna w kontekście publikacji makroekonomicznych. Poznamy wstępne wyniki ankiet menadżerów logistyki (wskaźniki PMI dla przemysłu i usług w dużych krajach Europy) oraz odczyt inflacji CPI z USA. Fali realizacji zysków na dolarze publikowane dane nie zatrzymają. Nawet, jeśli miałyby okazać się skrajnie korzystne dla amerykańskiej waluty (niskie PMI, wzrost inflacji). Mogą ewentualnie obniżyć dynamikę korekty. Spodziewamy się, że kierunek zmian poszczególnych wskaźników będzie jednak preferował euro (zwyżki PMI, niska inflacja w USA). Poziom 1,10 to wciąż podstawowy cel dla rynku na najbliższe kilka sesji.

EURPLN: Kurs jest najniżej o 9 miesięcy. Złamana została linia minimów z początku marca (4,1150). Rynek znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie psychologicznej bariery 4,10. Zakładamy, że spadki nie przedłużą się poza tę cenę. Pozostajemy przy strategii, że obecne ceny są dogodne do zakupów. Euro jeszcze pokaże swoją siłę, również w relacji do złotego. Przed głębszą aprecjacją polskiej waluty powstrzymuje niepewność związana z Grecją.

EURUSD: W poniedziałek miał miejsce drugi dzień dynamicznych wzrostów kursu. Rynek dotarł w pobliże prognozowanego na ten tydzień szczytu (1,10). Tempo pozytywnych dla euro zmian może ulec zmniejszeniu. Na przestrzeni najbliższych 2-3 sesji wzrosty będę jednak kontynuowane. Dziś ważne odczyty indeksów PMI i dane o inflacji w USA – raczej na korzyść wspólnej waluty.

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: