Złoty silniejszy – to NBP, czy odreagowanie

Komentarze ekspertów

Wtorek był kolejnym dniem tygodnia pozbawionym publikacji istotnych z punktu widzenia potencjalnych działań Fed danych. Nieustannie bowiem, tym na co rynki skupiają całą swoją energię pozostanie szukanie odpowiedzi na pytanie: kiedy Rezerwa Federalna zacznie ograniczać QE. Podczas wczorajszej sesji kurs EUR/USD pozbawiony nowych impulsów powoli, ale sukcesywnie wciąż piął się w górę, docierając w okolice 1,332. Rynek pozostawał jednak ostrożny w oczekiwaniu na werdykt niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, który rozpoczął wczoraj dwudniową rozprawę.

Wtorek był kolejnym dniem tygodnia pozbawionym publikacji istotnych z punktu widzenia potencjalnych działań Fed danych. Nieustannie bowiem, tym na co rynki skupiają całą swoją energię pozostanie szukanie odpowiedzi na pytanie: kiedy Rezerwa Federalna zacznie ograniczać QE. Podczas wczorajszej sesji kurs EUR/USD pozbawiony nowych impulsów powoli, ale sukcesywnie wciąż piął się w górę, docierając w okolice 1,332. Rynek pozostawał jednak ostrożny w oczekiwaniu na werdykt niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, który rozpoczął wczoraj dwudniową rozprawę.

Ma on ocenić zgodność Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego (ESM) z niemieckim
prawem, co kwestionuje Bundestag. Nie najlepsze nastroje widać było na giełdach, gdzie w Europie i później w USA indeksy wyraźnie czerwieniły się, co stanowiło odpowiedź na rozczarowujące doniesienia z Japonii. Rynek liczył bowiem, że Bank Japonii zwiększy zakupy aktywów, skupiając się przy tym na papierach o dłuższej zapadalności. Brak nowych działań ze strony BoJ nasilił obawy, że inne banki centralne (w tym przede wszystkim amerykański Fed) nie będą już podejmowały kolejnych działań w kierunku dalszego łagodzenia polityki pieniężnej. Przeświadczenie, że wchodzimy w okres powolnego odchodzenia od wspierania wzrostu gospodarczego destabilizuje dotychczasowy obraz rynków. Tracą giełdy, tracą waluty emerging markets, tracą też amerykańskie obligacje.

Trwająca wyprzedaż na rynku rządowych papierów skarbowych pchnęła wczoraj benchmarkową rentowność dziesięcioletniego Treasuriesa w okolice poziomu 2,29%. Od sierpnia 2011r., kiedy wsparcie to zostało przełamane notowania tygodniowe zamknęły się powyżej tego poziomu tylko kilka razy. W tej sytuacji nie mógł dziwić brak reakcji inwestorów na doniesienia o wzroście optymizmu wśród "drobnych" amerykańskich przedsiębiorców. W maju wskaźnik optymizmu zwyżkował do 94,4 pkt z 92,1 pkt w poprzednim miesiącu. Według statystyk amerykańskiej Krajowej Federacji Niezależnej Przedsiębiorczości (NFIB) był to najwyższy poziom wskaźnika od maja 2012 roku.

W środę na rynek napłyną pierwsze ważniejsze dane makroekonomiczne tego tygodnia. Poznamy m.in. dane inflacyjne z Niemiec, produkcję przemysłową ze strefy euro oraz zmianę zapasów na rynku surowców w USA. Niemniej, w świetle nadal otwartego dla rynków finansowych pytania o moment rozpoczęcia ograniczania programu QE3 przez Fed najistotniejszym wydarzeniem będzie dopiero przyszłotygodniowe posiedzenie FOMC.
Złoty pozostaje pod presją spadkową podobnie jak inne waluty emerging markets. Obok PLN na wartości traci nie tylko forint węgierski, czy korona czeska, ale też meksykańskie peso, brazylijski real, nie wspominając już o tureckiej lirze. Szczególnie para EUR/TRL mogłaby dokładnie pokazać nastawienie inwestorów do walut postrzeganych jako
ryzykowne, ale obecnie jej obraz dodatkowo zakłócony jest napiętą sytuacją w kraju. Antyrządowi manifestanci wciąż okupują plac Taksim w Stambule.

Dochodzi do starć z oddziałami prewencji. We wtorek, po kilkudniowym spokoju policja ponownie podjęła próbę spacyfikowania protestu i to wbrew obietnicy premiera T.R.Erdogana, który zapowiedział podjęcie rozmów z przywódcami demonstracji. Cierpi więc mocno turecka giełda, cierpią tureckie obligacje, a załamanie liry jest obecnie najmocniejsze od roku (kurs EUR/TRY wzrósł już o blisko 1,0%). Turcja traci wiarygodność. Od wybuchu protestów koszt ubezpieczenia tureckiego długu przed niewypłacalnością (mierzony kontraktem CDS) wzrósł już do ponad 180 pkt. Obok czynników zewnętrznych złotemu ciąży też pogarszająca się sytuacja na krajowym rynku długu. We wtorek rentowności obligacji 10Y wzrosła po raz pierwszy od marca br. do ponad 4,0% (wzrost o 100pb na przestrzeni miesiąca).

W rezultacie kurs EUR/PLN oddala się od zeszłotygodniowego minimum na 4,22 - we wtorek oscylując na poziomie wyższym o 6-7 groszy. W przecenie naszej waluty inwestorzy pozostają jednak ostrożni, mając wciąż w pamięci zeszłotygodniową interwencję NBP i komentarz prezesa M.Belki o celu banku, jakim jest zapobieganie niepohamowanym wahaniom kursu. Wczoraj słowa Belki powtórzył członek zarządu NBP A.Raczko podkreślając, że bank centralny nie jest zainteresowany długofalowym kształtowaniem się kursu, ale nie może dopuszczać do gwałtownych jego bieżących zmian. Techniczny obraz rynku nie zmienił się. Dopóki kurs EUR/PLN pozostawać będzie poniżej 4,29-4,30, ruch wzrostowy pary traktować należy jako korekcyjny. Niebezpiecznie wyglądać zacznie sytuacja, w której euro ponownie zacznie testować strefę 4,30-4,33 PLN. W naszej ocenie niebezpieczeństwo wzrostu EUR/PLN powyżej 4,33 i dalszy marsz kursu na północ jest jednak niewielkie.

Za odreagowaniem przemawia prognozowane ożywienie tak rodzimej, jak i europejskiej gospodarki w kolejnych miesiącach roku i związana z nim oczekiwana dalsza aprecjacja euro/dolara. Na korzyść złotego przemawiają też zapowiedzi końca cyklu dostosowawczych obniżek stóp procentowych przez RPP i ostatnie działania NBP. Choć ta ostatnia kwestia jest bardzo ważna, to sięgając jednak do historii widać, że nie wszystkie interwencji NBP kończyły się sukcesem. O ile jeszcze na przełomie września i października 2011 roku udało się powstrzymać deprecjację złotego, to już podobne próby podejmowane pod koniec listopada i grudnia tego samego roku były nieskuteczne. Interweniując przy poziomie 4,48 NBP udało się "zbić" kurs do 4,44, ale później wzrósł on w okolice 4,50. Ostatnia udana obrona wartości złotego miała miejsce w połowie 2012 roku. Kurs 4,349-4,354 PLN za euro spadł do 4,05 PLN - poziomu wyznaczającego do chwili obecnej silne, techniczne wsparcie. Środową sesję "otworzył" NBP? Na wszystkich wykresach par złotowych pojawiła się bowiem długa czarna świeca. Kurs EUR/PLN obniżył się do 4,243 USD/PLN poniżej 3,19 zaś CHF/PLN w okolice 3,44 spadek o około 3 grosze na wszystkich parach). Do zamknięcia raportu bank nie wydał jednak oświadczenia wiec mogło to być też odreagowanie.

130612.ryn.walut.01.350x442

130612.ryn.walut.02.350x280

130612.ryn.walut.03.500x290

Joanna Bachert
BIURO STRATEGII RYNKOWYCH
PKO Bank Polski S.A.

Udostępnij artykuł: