Złoty słabszy pomimo dobrych nastrojów

Komentarze ekspertów

Rynek walutowy powoli budzi się do życia po świątecznej przerwie. W dalszym ciągu jednak grane są te same scenariusze. Mianowicie próba osłabienia złotego. Z pewnością byłoby to łatwiejsze, gdyby nastroje się istotnie pogorszyły. Te jednak póki co są dobre.

Po świątecznej przerwie rynek walutowy powoli wraca do zwykłej aktywności. Ten powrót jest jednak bardzo powolny. Przez większość wtorkowy notowań złoty pozostawał stabilny w relacji do dolara, jednocześnie osuwając się w relacji do złotego i szwajcarskiego franka. O godzinie 15:57 kurs USD/PLN testował poziom 3,0332 zł, EUR/PLN 4,19 zł, a CHF/PLN 3,4292 zł. Dużo większej aktywności na rodzimym rynku walutowym można oczekiwać w środę. Zapewni to przede wszystkim cała seria impulsów makroekonomicznych płynących z rynków globalnych, od Chin aż po USA. Potencjalny wpływ na notowania mogą też mieć wyniki zaplanowanej na jutro aukcji polskiego długu.

Wydarzeniem środy na rynkach finansowych, mogących doprowadzić do zwrotu o 180 stopni i nadać im nowej dynamiki, będzie publikacja wstępnych odczytów indeksów PMI obrazujących sytuację ekonomiczną w Chinach, Francji, Niemczech, strefie euro i USA. Dadzą one najświeższy, chociaż jak uczy doświadczenie, nie najpełniejszy obraz sytuacji w światowej gospodarce.

Na celowniku będą przede wszystkim dane z Chin. Inwestorzy już dawno postawili kreskę na słabszym od oczekiwań I kwartale br. zakładając, że kolejny kwartał przyniesie przyspieszenie wzrostu gospodarczego. To w tej chwili scenariusz bazowy. Gdyby okazał się on przestrzelony i nie byłoby odbicia, to w sposób naturalny wywołałoby to obawy o kondycję chińskiej gospodarki. Wówczas ucierpiałyby wszystkie rynki wschodzące. W tym Polska.

Przygotowywany przez bank HSBC indeks PMI dla sektora przemysłowego w Chinach będzie pierwszym raportem za II kwartał. Prognozowany jest jego wzrost do 48,4 pkt. z 48 pkt. w marcu. Lepsze dane wywołają poprawę nastrojów i wzrost apetytu na ryzyko, co może mieć pozytywny wpływ na notowania złotego. Gorsze od prognoz dane sprowokują odwrotną reakcję.

W środę zostaną też opublikowane marcowe dane o sprzedaży nowych domów w USA oraz kwietniowy raport o koniunkturze gospodarczej w Polsce. Obie te publikacje jednak raczej nie wpłyną na nastroje na forexie. Nie jest natomiast wykluczone, że umiarkowanie pozytywny wpływ będą miały wyniki środowej aukcji polskiego długu. Resort finansów zaoferuje do sprzedaży 2- i 5-letnie obligacje o wartości od 6 mld do 10 mld zł. Powinny one sprzedać się na pniu przy dobrych rentownościach, co wesprze zarówno dług, jak i może pomagać złotemu.

Obserwowane dziś osłabienie złotego w relacji do głównych walut nawiązywało do podobnych prób doprowadzenia do jego przeceny przed świętami. Wówczas próby te kończyły się niepowodzeniem. Niemnie jednak fakt, że są one podejmowane, pomimo sprzyjających warunków na rynkach globalnych i pomimo pozytywnych informacji płynących z rodzimej gospodarki, stanowią pewne ostrzeżenie. Mogą one zapowiadać słabsze zachowanie złotego w końcówce kwietnia. Gdyby nawet do tego doszło to nie należy obawiać się jego mocnej przeceny. Nie tylko dlatego, że systematycznie poprawiające się fundamenty polskiej gospodarki niezmiennie złotego wspierają. Również dlatego, że stosunkowo blisko położone są ważne opory na wykresach.

Sytuacja techniczna na wykresie USD/PLN wskazuje na możliwość wzrostów w najbliższym czasie. Para ta od ponad 2 miesięcy porusza się w lekko spadkowym kanale. W pierwszej połowie kwietnia nastąpiło odbicie od jego dolnego ograniczenia, co stanowi zapowiedź ruchu do 3,06 zł, gdzie obecnie znajduje się górne ograniczenie. Wybicie powyżej oporu na 3,06 zł jest już mało prawdopodobne.

Nie ma pewności co do najbliższych losów EUR/PLN. Po dwutygodniowej stabilizacji euro ponad 4,1550 zł, kurs ruszył do góry, ale próby wybicia ponad 4,20 zł okazały się nieskuteczne. Obecnie równie prawdopodobny jest powrót do 4,1550 zł, nowa stabilizacja w przedziale 4,17-4,20 zł, jak i wybicie powyżej 4,20 zł. Aczkolwiek ten ostatni scenariusz wydaje się najmniej realny.

Nowy poziom równowagi w przedziale 3,42-3,4550 zł prawdopodobnie znalazł szwajcarski frank. To w tej chwili najbardziej korzystny scenariusz dla kredytobiorców. Alternatywą dla niego jest silniejsze osłabienie złotego do franka i ruch ku oporom na 3,49-3,50 zł. W średnim terminie frank na trwałe zejdzie poniżej poziomu 4,20 zł.

Marcin Kiepas,
Admiral Markets

 

Udostępnij artykuł: