Złoty w głębokiej defensywie

Komentarze ekspertów

Środowy poranek upływa na rodzimym rynku walutowym pod znakiem lekkiej korekty wczorajszego osłabienia złotego. Nie zmienia to jednak ogólnie złych w krótkim terminie perspektyw dla polskiej waluty. Szczególnie w relacji do szwajcarskiego franka, który w przypadku rozczarowujących wyników posiedzenia Narodowego Banku Szwajcarii (SNB), może zamknąć tydzień nawet w okolicach 4,05 zł.

O godzinie 09:07 kurs EUR/PLN testował poziom 4,3414 zł, pozostając na poziomach najwyższych od stycznia br. Notowania CHF/PLN, po tym jak w nocy wspięły się do 4,0235 zł, wyznaczając nowy 5-miesięczny szczyt, cofnęły się rano do 4,0044 zł. Kurs USD/PLN natomiast spada do 3,9734 zł z poziomu 3,9847 zł we wtorek na koniec dnia.

Złoty jest rano lekko mocniejszy, bo w stosunku do dnia wczorajszego nieco poprawiły się nastroje na rynkach globalnych. Niestety perspektywy dla niego na końcówkę roku, zarówno te oceniane przez pryzmat czynników fundamentalnych, jak i sytuacji na wykresach poszczególnych polskich par, nie są zbyt ciekawe.

Wspólna waluta, której nie tylko nie zaszkodziło grudniowej poluzowanie polityki monetarnej przez Europejski Bank Centralny (ECB), ale wręcz stało się ono impulsem do umocnienia, obecnie oscyluje na 10-miesięcznych maksimach i może dalej rosnąć. Strona popytowa ma obecnie zauważalną przewagę. Sytuacja techniczna na wykresie EUR/PLN sugeruje zwyżkę do 4,40-4,41 zł. Scenariusz ten pozostanie aktualny aż do momentu, gdy euro na trwałe nie wróci poniżej strefy wsparcia 4,2945-4,3000 zł.

Fundamentalnie za realizacją takiego scenariusza przemawiają obawy o rynku wschodzące w obliczu spodziewanej podwyżki stóp procentowych w USA. Jak również czynniki lokalne. Mianowicie, oczekiwana obniżka stóp procentowych w Polsce na początku przyszłego roku, niepewność co do polityki fiskalnej prowadzonej przez nowy rząd, jak również wywołane przez zamieszanie polityczne pogorszenie sentymentu do Polski za granicą.

Kurs USD/PLN po zeszłotygodniowym powrocie poniżej 4 zł, wciąż pozostaje pod tą barierą. Nie jest jednak wykluczone, że już za chwilę znajdzie się ponad nią. A to dlatego, że jest prawdopodobne iż w oczekiwaniu na grudniowe posiedzenie Fed i podwyżkę stóp procentowych (16 grudnia br.), dolar będzie się umacniał. Tyle tylko, że USD/PLN raczej będzie kończyć rok poniżej 4 zł. Zakładamy bowiem, że wspomnianej podwyżce kosztu pieniądza w USA będzie towarzyszył stosunkowo gołębi komunikat, co wywoła falę mini przeceny “zielonego” na świecie. Wówczas mógłby on potanieć do 3,90-3,92 zł. To również nie będzie trwała tendencja, bo w przyszłym roku dolar na trwałe zagości powyżej 4 zł.

Dziś rano notowania CHF/PLN cofnęły się w okolice 4 zł. Na tej parze w tym tygodniu powinno się stosunkowo najwięcej dziać. Związane to jest z czwartkowym posiedzeniem Narodowego Banku Szwajcarii (SNB). W opinii większości uczestników rynku bank nie dokona korekty prowadzonej przez siebie polityki monetarnej. Oznacza to pozostawienie 3-mies. stopy LIBOR w przedziale od -1,25% do -0,25%. Gdyby faktycznie tak się stało i gdyby SNB podtrzymał jedynie deklarację “interwencji na rynku walutowym, gdy będzie taka potrzeba”, to należy się liczyć z dalszym umocnieniem franka. Wówczas mógłby on kończyć tydzień w okolicy 4,05 zł.

Gdyby jednak SNB zaskoczył rynek i w ślad za ECB dokonał jakiegoś, nawet minimalnego, poluzowania polityki monetarnej, to szwajcarska waluta skokowo się osłabi. Wtedy frank nie tylko na trwałe wróci poniżej 4 zł, ale szybko przetestuje 3,95 zł, kierując się następnie ku poziomowi 3,90 zł.

Obserwowane rano tendencje na polskich parach mają szansę utrzymać się do końca dnia. W kalendarium brakuje bowiem potencjalnych wydarzeń mogących stanowić impuls do zmiany układu sił. Wprawdzie wcześnie rano zostały opublikowane październikowe wyniki handlu zagranicznego Niemiec, ale nie wywołały one dużych emocji. Tych można oczekiwać dopiero jutro, gdy o polityce monetarnej będzie decydował wspomniany już Narodowy Bank Szwajcarii oraz Bank Anglii. W czwartek też zostaną opublikowane tygodniowe dane nt. wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA.

Marcin Kiepas,
Admiral Markets

Udostępnij artykuł: