Złoty wciąż najmocniejszą walutą regionu

Finanse i gospodarka

Kontynuowanie cyklu łagodzenia polityki pieniężnej, łącznie z niestandardowymi środkami w postaci kierowania kursem walutowym oraz obawy o możliwości pozyskiwania kapitału wobec działań Fed, powodują wyprzedaż walut regionu. W tym kontekście stabilna polityka NBP oraz dobre dane z gospodarki sprzyjają złotemu. Słabszy odczyt produkcji przemysłowej nie zmienia obrazu sytuacji w gospodarce.

Kontynuowanie cyklu łagodzenia polityki pieniężnej, łącznie z niestandardowymi środkami w postaci kierowania kursem walutowym oraz obawy o możliwości pozyskiwania kapitału wobec działań Fed, powodują wyprzedaż walut regionu. W tym kontekście stabilna polityka NBP oraz dobre dane z gospodarki sprzyjają złotemu. Słabszy odczyt produkcji przemysłowej nie zmienia obrazu sytuacji w gospodarce.

Znacząco słabszy od oczekiwań odczyt produkcji przemysłowej z Polski w grudniu nie spowodował większych zmian na rynku. Wynikiem na poziomie 6,6 proc. r/r dynamika wzrostu wytwórczości tylko nieznacznie przekroczyła maksymalne wartości z 2013 r. W lipcu i wrześniu ub. r. wyniosła, odpowiednio, o 6,3 i 6,2 proc. r/r. Z uwagi na efekt statystyczny, niskiej bazy z poprzedniego roku, kiedy miało miejsce prawdziwe załamanie produkcji (-10,6 proc. r/r), w grudniu 2013 r. spodziewano się wyniku o prawie 4 pp. wyższego. Deflacja cen producentów (PPI) okazała się natomiast niższa niż mediana prognoz ekonomistów. Łącznie dane wskazują na utrzymanie pozytywnych tendencji w gospodarce, choć w ostatnim miesiącu roku tempo tego procesu uległo spowolnieniu. Warto pamiętać, że grudzień 2013 r. miał, z punktu widzenia firm produkcyjnych, bardzo niekorzystny układ kalendarza (dużo dni wolnych od pracy w środku tygodnia). Pozbawiona tego efektu wyrównana sezonowo produkcja przemysłowa wzrosła w ubiegłym miesiącu o solidne 5,2 proc. r/r. Nie ma więc powodów do niepokoju. Polska gospodarka wchodzi na tory trwałego ożywienia. Proces ten będzie kontynuowany na przestrzeni najbliższych kilku kwartałów.

Dzięki dobrym wynikom gospodarki oraz perspektywom stabilizacji stóp procentowych w średnim terminie, złoty pozostaje mocną walutą. Kurs EUR/PLN nadal utrzymuje się blisko 8-miesięcznych minimów, a USD/PLN zaledwie ok. 2 proc. powyżej linii 2,5-letnich dołków. Polski pieniądz wiedzie prym wśród walut regionu. Turecka lira, węgierski forint, czeska korona, ale i, w nieco mniejszym stopniu, rumuński lei, od początku roku systematycznie tracą na wartości. Tymczasem złoty od 1 stycznia praktycznie nie zmienił wartości wobec euro i dolara.

Znacząco słabiej w ostatnim czasie radzą sobie waluty Węgier i Turcji. Ten ostatni kraj może być narażony na problemy z pozyskaniem kapitału w następstwie działań rozpoczętych przez Fed (redukowanie QE3) w związku z utrzymującą się nierównowagą zewnętrzną (deficyt handlowy). Z kolei forint jest wyprzedawany w reakcji na działania prowadzone przez bank centralny (obniżki stóp). Wczoraj Bank Węgier osiemnasty raz z rzędu zredukował oprocentowanie, tym razem o 15 pb. do 3,85 proc. Wcześniej trzynaście razy ciął stopy o 25 pb., a cztery razy o 20 pb. Spodziewano się, że w styczniu zdecyduje się obniżyć o 15 pb. Nie jest to koniec działań Banku. W następstwie politycznych decyzji obniżających ceny regulowane na Węgrzech, nastąpił spadek inflacji CPI w tym kraju do najniższego poziomu od ponad 40 lat (0,4 proc. r/r w grudniu). Daje to szerokie pole manewru i przestrzeń do dalszych cięć kosztu pieniądza (wg niektórych prognoz nawet do 3,0 proc.). Również w Rumunii polityka pieniężna jest nadal łagodzona. W Czechach bank centralny interweniuje na rynku walutowym (utrzymuje kurs EUR/CZK powyżej poziomu 27,00).

W tym kontekście stabilizacja stóp procentowych w Polsce oraz brak nadzwyczajnych działań ze strony NBP sprzyja notowaniom złotego. Jest to jeden z głównych powodów relatywnie dobrej postawy polskiej waluty na przestrzeni ostatnich kilkunastu tygodni. Taka sytuacji nie musi się jednak utrzymywać w nieskończoność. Zagrożeniem (wobec wizji rosnących kosztów pieniądza) jest choćby zwiększenie uzależnienia Polski od zagranicznego kapitału w związku ze zmianami w OFE.

EURPLN: Początek handlu w środę przynosi dalsze, łagodne osłabienie złotego do poziomu 4,1700. Przebicie tej ceny wyniesie kurs w rejon tegorocznych szczytów (4,1800). Rynek będzie dziś zmagał się z tą ceną i niewykluczone, że dojdzie do jego sforsowania. Nadal czekamy na lepsze ceny na sprzedaż walut.

EURUSD: Kurs dotarł w nocy do wartości prognozowanych jako szczyt korekcyjnego odbicia (1,3580) dając dobrą okazję do sprzedaży euro za dolary. Krótkoterminowy trend spadkowy jest niezagrożony. Dzisiejsza sesja zapowiada się spokojnie. Nie ma wielu istotnych danych. W centrum uwagi pozostaje sprawozdanie z posiedzenia Banku Anglii. Kluczowe wsparcie to nadal okolice poziomu 1,3500.

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: