Złoty wpatrzony w Fed i produkcję w Polsce

Komentarze ekspertów

W tym tygodniu spokojnie na rynku walutowym prawdopodobnie już było. Druga połowa tygodnia ma szansę obfitować w emocjonujące zwroty akcji i podwyższoną zmienność na forexie. Dotyczy to tak samo głównych walut, jak i złotego.

Źródłem rynkowych emocji będzie przede wszystkim kończące się dziś posiedzenie Fed-u, jutrzejsze posiedzenie Narodowego Banku Szwajcarii (SNB) oraz referendum niepodległościowe w Szkocji. Inwestorzy będą też reagować na całą serię danych makroekonomicznych z najważniejszych gospodarek (m.in. inflacja CPI i rynek nieruchomości w USA, rynek pracy i sprzedaż detaliczna w Wielkiej Brytanii). Złoty zaś dodatkowo będzie pod presją rodzimych danych, czyli głownie publikowanego dziś raportu o produkcji przemysłowej.

We wtorek przez większość dnia na polskim rynku walutowym było spokojnie. Emocje pojawiły się dopiero po zamknięciu aktywnego handlu w Europie. Złoty zareagował umocnieniem na poprawę klimatu inwestycyjnego na świecie, po tym jak na rynki dotarła informacja o tym, że Ludowy Bank Chin zapewni pięciu największym chińskim bankom komercyjnym 500 mld juanów dodatkowej płynności, a Wall Street Journal napisał o tym, że prawdopodobnie Fed w znaczący sposób nie zmieni komunikatu na obecnie trwającym posiedzeniu.

Środowy poranek przynosi lekkie odreagowanie tej wczorajszej wieczornej aprecjacji polskiej waluty. O godzinie 08:44 kurs EUR/PLN testował poziom 4,1883 zł, CHF/PLN 3,4629 zł, USD/PLN 3,2327 zł, a GBP/PLN 5,2684 zł.

Wydarzeniem środy na rodzimym rynku walutowym będzie publikacja najnowszych danych o produkcji przemysłowej i cenach producentów. Główny Urząd Statystyczny poda je o godzinie 14:00. Rynek prognozuje, że roczna dynamika produkcji obniżyła się w sierpniu do 0,7% z 2,3% miesiąc wcześniej. Ceny producentów mają natomiast być w tym samym okresie o 1,6% niższe niż przed rokiem, po tym jak w lipcu spadek ten sięgnął 2% R/R.

Uwaga koncentrować będzie się głównie na produkcji. Inwestorzy będą ją analizować przez pryzmat przyszłych decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Dane poniżej prognoz, a zwłaszcza poniżej zera, nie tylko ugruntują oczekiwania na dwie obniżki stóp procentowych po 25 punktów bazowych, ale mogą nawet otworzyć pole do spekulacji nt. cięcia stóp o 50 pb na październikowym posiedzeniu (za tym opowiada się przynajmniej trzech członków RPP) i o 25 pb w listopadzie.

Raporty publikowane przez GUS odegrałyby dziś pierwszoplanową rolę, decydując o losie złotego, gdyby nie posiedzenie Fed. Jego wyniki wraz z projekcją danych makroekonomicznych i stóp procentowych zostaną opublikowane o godzinie 20:00, natomiast pół godziny później rozpocznie się konferencja prasowa szefowej Fed Janet Yellen. I to wówczas zdecydują się losy złotego. I to zarówno jeżeli chodzi o dzień dzisiejszy, jak i w dużej mierze dzień jutrzejszy.

Wyniki posiedzenia Fed, a w mniejszym stopniu raport o produkcji w Polsce, przesądzą o losach złotego. Jedynym wyjątkiem może być para GBP/PLN. Reagować ona będzie dodatkowo na publikowane dziś sondaże przed czwartkowym referendum w Szkocji oraz przedpołudniowe raporty z brytyjskiego rynku pracy i (w mniejszym stopniu) na protokół z ostatniego posiedzenia Banku Anglii.

Wczorajsze umocnienie złotego wpływa na lekką zmianę układu sil na wykresie USD/PLN. Para ta zakończyła stabilizację blisko rocznych maksimów (3,2647 zł), schodząc we wtorek do 3,22 zł. To sprawia, że obecnie wzrosły szanse na realizację zysków i cofnięcie nawet do 3,20 zł. Nie zmieniła się natomiast sytuacja średnioterminowa. Trend wzrostowy prawdopodobnie będzie kontynuowany, a jego pierwszym celem są maksima z września ub.r. na poziomie 3,2852 zł. Kolejne opory znajdują sie na 3,30 zł i 3,3862 zł.

Układ sił nie zmienił się na wykresie EUR/PLN. Trend boczny w szerokim przedziale 4,1697-4,2255 zł to wciąż scenariusz bazowy dla euro. Wprawdzie pokonana w sierpniu ponad roczna linia trendu spadkowego na EUR/PLN może sugerować ruch do góry, ale brakuje potwierdzenia tego wskazania przez inne elementy analizy technicznej.

Na wykresie dziennym CHF/PLN natomiast dominuje kanał wzrostowy, którego początek sięga czerwca br. Po tym jak frank zawrócił z poziomu powyżej 3,50 zł, odbijając się od górnego ograniczenia kanału, teraz znajduje się blisko jego dolnego ograniczenia. W tej sytuacji wzrosty są bardziej prawdopodobne niż spadki. Sygnałem sprzedaży będzie wybicie dołem z kanału, czy trwałe przełamanie poziomu 3,4550 zł.

Marcin Kiepas,
Admiral Markets

 

Udostępnij artykuł: