Złoty zignorował deflację licząc na łagodny komentarz Fed

Komentarze ekspertów

Na dzień przed posiedzeniem Fed eurodolar po porannym teście okolice 1,106 będącym reakcją na publikację mocnych danych z Niemiec zaczął schodzić na coraz niższe poziomy, jeszcze podczas sesji europejskiej dotykając wsparcia na 1,09. Samą decyzję o podwyżkach stóp w USA rynek już zdyskontował, teraz nerwowo wyczekuje na towarzyszący jej komentarz prezes Fed J. Yellen. Większość inwestorów spodziewa się gołębiego tonu wypowiedzi z zaznaczeniem powolniejszego tempa normalizacji polityki monetarnej w USA. Obecna ścieżka Fed zakłada co najmniej cztery podwyżki stóp w przyszłym roku, stąd można spodziewać się, że jakiekolwiek zmniejszenie tej liczby osłabi amerykańską walutę. Generalnie, każdy gołębi sygnał ze strony Fed spotka się ze sporym optymizmem.

Na dzień przed posiedzeniem Fed eurodolar po porannym teście okolice 1,106 będącym reakcją na publikację mocnych danych z Niemiec zaczął schodzić na coraz niższe poziomy, jeszcze podczas sesji europejskiej dotykając wsparcia na 1,09. Samą decyzję o podwyżkach stóp w USA rynek już zdyskontował, teraz nerwowo wyczekuje na towarzyszący jej komentarz prezes Fed J. Yellen. Większość inwestorów spodziewa się gołębiego tonu wypowiedzi z zaznaczeniem powolniejszego tempa normalizacji polityki monetarnej w USA. Obecna ścieżka Fed zakłada co najmniej cztery podwyżki stóp w przyszłym roku, stąd można spodziewać się, że jakiekolwiek zmniejszenie tej liczby osłabi amerykańską walutę. Generalnie, każdy gołębi sygnał ze strony Fed spotka się ze sporym optymizmem.

Na razie presji na silniejsze umocnienie euro jednak nie widać. Jak by nie patrzeć Fed zacieśnia politykę, podczas gdy EBC swoją rozluźnia. Taki układ musi przemawiać na korzyść dolara, tym bardziej, że kolejne dane z USA potwierdzają, że amerykańska gospodarka jest przygotowana na wyższy koszt pieniądza. We wtorek, lepsze od oczekiwań okazały się zarówno dane inflacyjne CPI, jak i dot. aktywności przemysłowej w stanie Nowy Jork. W listopadzie wskaźnik CPI wyniósł 0,5% r/r zaś indeks Empire State wzrósł do minus 4,59 pkt.

Tymczasem, instytut ZEW podał, że opracowywany przez niego wskaźnik obrazujący nastroje w gospodarce niemieckiej wzrósł do 16,1 pkt w grudniu. Konsensus rynkowy wynosił 15 pkt. W górę do 55 pkt (o 0,8 p.p. ponad rynkową prognozę) poszedł też wskaźnik dot. bieżących warunków gospodarczych. Mocne dane ZEW dobrze wróżą publikacji Ifo, uważanej przez ekonomistów za najlepszy miernik kondycji pierwszej gospodarki strefy euro.

W kraju zaś oczekując na dane GUS kurs EURPLN zniżkował, po publikacji raportu dochodząc do wsparcia na 4,305 i to pomimo że dane rozczarowały. Najwyraźniej i u nas zadziałało silne przekonanie rynku w gołębi komentarza Fed. Tymczasem, jak się okazało w listopadzie deflacja CPI wyniosła 0,6% r/r i 0,1% m/m, a winę za słabszy od oczekiwanego wynik nadal ponosi utrzymująca się bardzo niska dynamika cen żywności. Pomimo stabilnej kondycji polskiej gospodarki, jak to powiedział wczoraj prezes M. Belka podczas ostatniego w starym składzie spotkania RPP, Polsce przyjdzie działać "w warunkach trwale niskiej inflacji oraz obniżonego tempa wzrostu PKB na świecie". Dzisiaj poznamy inflację bazową CPI oraz dane o przemyśle i handlu za listopad.

We wtorek zanegowaliśmy zaś trend wzrostowy na krajowym rynku stopy procentowej, głównie dzięki wspomnianym niższym niż oczekiwano odczytom inflacji. Obligacjom nie wiele natomiast pomogły zapewnienia Ministerstwa Finansów, że deficyt w przyszłym roku pozostanie na niemal niezmienionym poziomie tzn. 2,8% PKB. Projekt budżetu zakłada, że środki na sfinansowanie propozycji wyborczych będą pochodziły z lepszej ściągalności podatków, nowego podatku bankowego, podatku od supermarketów oraz dochodów z aukcji LTE. Realizacja tego planu obarczona jest jednak sporą niepewnością. Ponadto MF szacuje wzrost gospodarczy na poziomie 3,8% PKB oraz zakłada średnioroczną inflacje w wysokości 1,7%. Założenia inflacyjne są istotne z punktu widzenia wpływów podatkowych np. z VAT. Propozycje te pokrywają się z prognozami wypracowanymi przez poprzedni rząd. Już wówczas wiadomo było, że projekcja inflacji jest raczej przeszacowana, a wychodzenie z deflacji potrwa dłużej niż pierwotnie zakładano. Co prawda, proinflacyjnie może działać rosnąca dynamika płac i wyższa konsumpcja stymulowana dodatkowo programem "500+". Przerzucenie przez banki i sklepy wielkopowierzchniowe kosztów nowych podatków na klientów także powinno dodatnio kontrybuować do wskaźnika inflacji, ale polska gospodarka funkcjonuje w systemie naczyń połączonych i deflacyjne środowisko Europy ma i będzie miało na nią istotny wpływ.

Na koniec wczorajszej sesji polskie 2Y notowane były na poziomie 1,87%, 5Y 2,55% a rentowność długiego końca krzywej spadła od poniedziałku o 10 pb do 3,15%. Nie są wspierające rentowności na rynkach bazowych. 10Y benchmark niemiecki wzrósł we wtorek o 10 pb przekraczając poziom 0,66%.

Joanna Bachert,
Marta Dziedzicka,
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: