Złoty znów w niełasce inwestorów. Przejściowo.

Komentarze ekspertów

Złoty wyraźnie osłabł, co może być pokłosiem słabszych danych z gospodarki, ustawiania pozycji pod środowy komunikat Fed albo grę pod obniżenie ratingu przez Moody’s. Jedynie ten drugi czynniki może mieć, naszym zdaniem, szersze konsekwencje dla wyceny polskiej waluty. Nadal zakładamy, że II poł. roku przyniesie niższe ceny walut obcych, choć niekoniecznie amerykańskiego dolara.

Komunikat po posiedzeniu Fed może wpłynąć na dalsze osłabienie złotego, jeśli zaostrzona zostanie retoryka i przybliżony scenariusz podwyżki stóp procentowych w połowie roku. Rynki nadal w niewielkim stopniu uwzględniają taką opcję. Wzrost oczekiwań na zacieśnienie polityki pieniężnej pogorszy nastroje, wywoła spadki cen akcji i ryzykownych aktywów, przecenę surowców oraz dalsze wzmocnienie dolara i osłabienie walut emerging markets. To najbardziej prawdopodobny, naszym zdaniem, scenariusz wydarzeń na najbliższe kilka tygodni. Optymiści nadziej pokładać mogą w tym, że posiedzenia Fed, po których nie odbywa się konferencja prasowa (te z początku kwartału) nie przynoszą ostatnio zwrotów na rynkach. Nie można tego jednak brać za regułę. Komunikat amerykańskiego banku centralnego to zawsze wydarzenie najwyższej rangi na rynkach finansowych.

Publikacja raportu Moody’s tworzy, w naszej ocenie, jedynie ryzyko krótkoterminowe (do 4 tygodni). To czynnik, do którego przywiązuje się bardzo dużo uwagi. Realnie brane jest pod uwagę ryzyko obniżki oceny kredytowej, tak, jak zrobił to Standard&Poor’s w połowie stycznia. Jakże inne są jednak teraz uwarunkowania! Wtedy całkowite zaskoczenie i rynki w pełni fazy odwrotu od ryzyka. Teraz wszyscy patrzą na Moody’s, a wśród inwestorów od dobrych dwóch miesięcy przestał dominować strach, a panuje optymizm. Tak samo więc nie będzie. Możliwa ewolucja wydarzeń na rynku to szczyt wyprzedaży złotego jeszcze przed publikacją raportu lub kontynuowanie przeceny także po niej, lecz nie na bazie rezultatu wydanego przez analityków Moody’s, ale światowych tendencji odpływu od ryzyka. W każdym z tych scenariuszy II poł. roku prezentuje się korzystnie dla złotego, który zyska na wartości, szczególnie do walut europejskich.

Nadal toczą się rozmowy mające umożliwić wypłatę kolejnej transzy pomocy oraz restrukturyzację zadłużenia Grecji. Strefa euro nie chce się zgodzić na jego nominalne zmniejszenie, podczas gdy Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) naciska, by ułatwić Atenom wyjście z pułapki długu. W dwuletnim horyzoncie jest duża niepewność co do prognoz rozwoju Grecji, a co za tym idzie możliwości wypracowania zakładanej nadwyżki w budżecie. Cztery miesiące temu wierzyciele dokonali ostatniej wypłaty środków dla Grecji. W najbliższych dwóch miesiącach Ateny czeka seria płatności związanych z obsługą długu. Tymczasem sytuacja finansowa kraju systematycznie się pogarsza. Dotychczas ustalono, że potrzebny będzie pakiet działań awaryjnych, które miałby być uruchomione, jeśli Grecji nie uda się wypracować nadwyżki pierwotnej w wysokości 3,5 proc. w 2018 r. To wymóg MFW, według którego wdrożone dotąd reformy są niewystarczające, by osiągnąć wymaganą nadwyżkę pierwotną w kasie państwa. „Program pomocowy musi stać na dwóch nogach – z jednej strony na reformach, a z drugiej na zdolności obsługi długu” – podkreślała szefowa MFW Ch. Lagarde. Toczą się prace nad rozwiązaniami dotyczącymi restrukturyzacji. Nie ma jednak mowy o zredukowaniu zadłużenia. Nie chcą się na to zgodzić Niemcy. Przyjmie więc ona najpewniej formę wydłużenie terminów spłaty i/lub dalsze obniżenie oprocentowania kredytów.

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: