Zmniejszenie zatrudnienia w ciągu najbliższych 6 miesięcy planuje 13 proc. firm, badanie Randstad

Firma / Rynek pracy

Zwolnienie z pracy
Fot. stock.adobe.com/Photobank

W ciągu najbliższego pół roku 65 proc. firm planuje utrzymać dotychczasowe zatrudnienie, 14 proc. planuje je zwiększyć, a 13 wskazało na możliwość zwolnień - wynika z badania Plany Pracodawców przygotowanego przez Instytut Badawczy Randstad. Z badania wynika także, że w odpowiedzi na kryzys firmy najchętniej sięgały po zawieszenie składek ZUS.

W ciągu najbliższego pół roku 65 proc. firm planuje utrzymać #zatrudnienie, 14 proc. planuje je zwiększyć, a 13 wskazało na możliwość zwolnień #praca @RandstadPolska

„Część tych zmian na rynku pracy będzie wymagać od wielu osób nabycia nowych umiejętności, niezbędnych do podjęcia zatrudnienia. Zakładamy, że zjawisko przebranżowienia będzie narastać i stanie się powszechne, zwłaszcza w tych branżach, które najmocniej odczuły spadek produkcji. Szczególnie pożądane mogą okazać się kompetencje cyfrowe, ponieważ w obliczu COVID-19 firmy coraz częściej stawiają na wdrażanie rozwiązań informatycznych. Widać to w przyrostach w branży e-commerce, ale także w niesłabnącym zapotrzebowaniu na specjalistów IT. W takich dynamicznych warunkach i przy przyspieszonej cyfrowej transformacji nie wszyscy pracownicy mogą sobie sami poradzić z wyzwaniem przebranżowienia. Dotychczas pracodawcy dość rzadko uczestniczyli w tym procesie, ale ich udział jest coraz częściej pożądany. Pracownicy oczekują takiego wsparcia i będą życzliwiej spoglądać na pracodawcę, który zapewni im je w trudnym czasie. Ta perspektywa zostanie z nimi także w lepszych czasach, gdy role się odwrócę i to pracodawcy znów będą zabiegać o najlepsze talenty na rynku” – powiedziała dyrektor personalna i HR Consultancy w Randstad Polska Monika Hryniszyn, cytowana w komunikacie.

Kto powinien spodziewać się zwolnień?

Zwolnień najczęściej powinni obawiać się pracownicy przedsiębiorstw świadczących usługi z zakresu pośrednictwa finansowego (26%).

Badanie wykazało, że 72% przedsiębiorstw planuje utrzymanie pensji na obecnym poziomie, a 14% wskazało na możliwą redukcję wynagrodzeń, a 8% planuje dać zatrudnionym podwyżki, co oznacza w ostatnim przypadku spadek o 40 pkt proc. wobec poprzedniej edycji badania z grudnia 2019 roku, w której notowano historyczne maksimum związane z wprowadzeniem wyższej płacy minimalnej.

Czytaj także: Prognozy rekrutacyjne polskich firm najsłabsze od ponad 10 lat, raport ManpowerGroup >>>

Podniesienia pensji najczęściej spodziewać się mogą mieszańcy zachodniej Polski (9%), miast powyżej 200 tys. mieszkańców (11%) oraz zatrudnieni w branży SSC/BPO (26%), podano także.

„W podziale na branże, najwięcej obniżek pensji planowanych jest w budowlance oraz handlu i naprawach (po 17%). W blisko połowie przedsiębiorstw (48%), które zmuszone będą do redukcji wynagrodzenia swoich pracowników, zmiany dotkną ponad 90% załogi. Najwięcej, bo po 23% firm planuje obniżki pensji na poziomie od 7 do 10% lub od 16 do 20%” – czytamy dalej.

Czytaj także: Aż o 41,6 proc. rdr mniej nowych ofert pracy w maju, ale największy kryzys już za nami?

Badanie zrealizowano w okresie od 27 kwietnia do 18 maja 2020 r. i wzięło w nim udział 1000 pracodawców. Metoda objęła 863 wywiadów CATI – indywidualne, telefoniczne wywiady kwestionariuszowe wspomagane komputerowo i 139 CAWI – indywidualne wywiady online.

Pracodawcy przede wszystkim chronią miejsca pracy

Zdecydowana większość działań podejmowanych przez pracodawców, mimo że mogą być odbierane jako niekorzystane dla pracowników, nie obejmuje zwolnień z pracy. Z jednej strony to może być efekt tarcz antykryzysowych, które są mocno nastawione na wsparcie utrzymania zatrudnienia, z drugiej strony – pracodawcy mają w pamięci niedawne problemy z pozyskiwaniem pracowników, dlatego zachowują dużą ostrożność w wypowiadaniu umów o pracę, ocenia Monika Fedorczuk, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Wśród stosowanych przez firmy rozwiązań dostosowujący się do obecnej, trudnej sytuacji dominują te, które polegają na ograniczaniu dodatków do wynagrodzenia i utrzymaniu zatrudnienia na dotychczasowym poziomie. Wysyłanie pracowników na zaległe urlopy jest działaniem racjonalnym w sytuacji zmniejszonego zapotrzebowania na pracę, ocenia ekspertka.

Niewątpliwie plusem działań rządu było sprawne uruchomienie instrumentów wspierających przedsiębiorców. Ustawa z 31 marca 2020 roku, została wdrożona niemal natychmiast, co umożliwiło transfer środków do przedsiębiorców, przede wszystkim na wsparcie wynagrodzeń pracowników. Dzięki temu, w najgorszym dla nich okresie „zamrożenia” gospodarki, było możliwe utrzymanie zatrudnienia na względnie stałym poziomie. Istotne z punktu widzenia biznesu są dwa pytania; jak długo będzie trwała i jaki będzie miała przebieg pandemia w Polsce i Europie oraz czy rząd zdecyduje się na przedłużenie rozwiązań wspierających firmy. Jest zrozumiałe, że na pierwsze pytanie nikt na razie nie zna odpowiedzi. Problemem jest dla wielu osób prowadzących firmy brak informacji o przewidywanych działaniach rządu, zwraca uwagę Monika Fedorczuk.

W wynikach badania wyraźnie widać, co moim zdaniem napawa pewnym optymizmem, rozbieżność w ocenie sytuacji w kraju i we własnej firmie. O ile w ocenie większości badanych polską gospodarkę czeka w najbliższym czasie recesja, o tyle w odniesieniu do oceny sytuacji we własnej firmie najczęściej udzielaną odpowiedzią jest ta wskazująca, że sytuacja w firmie jest dobra. To może oznaczać, że dla większości firm skutki pandemii koronawirusa były dotkliwe, ale nie zachwiały w sposób znaczący ich stabilnością finansową, podsumowuje Monika Fedorczuk.

Udostępnij artykuł: