Złoty mocno przeceniony przez niską płynność

Bankowość

Środowe wystąpienie szefa Fed Bena Bernanke, w połączeniu ze słabymi odczytami danych makroekonomicznych z czwartku spowodowało silne zawirowania na rynku walutowym.

Początkowo osłabiały się giełdy w Stanach, wczoraj, w dużej mierze przez niewielką płynność, rykoszetem dostało się też złotemu, który najwięcej tracił w stosunku do franka, ustanawiając nowe maksimum na 3,3885 (w ślad za absolutnym minimum na EUR/CHF), nieco mniej względem dolara i euro, jednak tam również naruszane były kluczowe opory na 2,83 oraz 4 zł.

bernanke.ben.s.01.100x150Ben Bernanke w swoim przemówieniu, zgodnie zresztą z oczekiwaniami, wspomniał o słabnącej dynamice wzrostu amerykańskiej gospodarki, co liczbowo ma odzwierciedlenie w obniżeniu prognoz wzrostu PKB w USA na ten rok do 2,7-2,9% (w kwietniu szacował 3,1-3,3%), a na rok 2012 do 3,3-3,7% z 3,5-4,2% oczekiwanych w kwietniu. Wyraził jednocześnie nadzieję, że w przyszłości, wraz z normalizacją cen surowców, sytuacja będzie powracała do normy. Nie zasygnalizował przy tym zmian w programie QE2, który zgodnie z planem zakończy się w czerwcu, a rekordowo niskie stopy procentowe zostaną utrzymane. Brak wzmianki o nowym programie płynnościowym, w połączeniu z czwartkowi słabymi odczytami europejskich indeksów PMI, a później danymi z amerykańskiego rynku pracy, pozwoliły dolarowi znacząco umocnić się względem euro. Kurs EUR/USD spadł z okolic 1.44 do nawet 1.4126.

Kulminację ostatnich zawirowań na rynkach prawdopodobnie mamy już za sobą. Już wczoraj sygnał do poprawy nastrojów dały amerykańskie giełdy, wracając z dwuprocentowych minusów blisko poziomu 0. Dodatkowo uzgodnienie, co prawda jeszcze bez szczegółów, planu pomocy dla Grecji, pozwoliło wspólnej walucie odrobić część strat względem dolara i franka. W czwartek przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy oznajmił, że przyjęcie przez grecki parlament pakietu reform będzie podstawą do udzielenia nie tylko kolejnej transzy pomocy, ale także całego nowego programu. Będzie w nim uczestniczyć zarówno sektor publiczny, jak i prywatny, na zasadzie dobrowolności, poprzez inwestowanie zysków z zapadających obligacji w nowe greckie papiery. Nie ustalono dokładnie kwoty pomocy (prawdopodobnie decyzja zapadnie na posiedzeniu euro grupy 3 lub 11 lipca), ale spekuluje się o 90-120 mld euro dodatkowej pomocy, co po zsumowaniu z obecnym programem da ponad 200 mld euro. Sytuacja wokół Grecji wkrótce może na pewien czas przycichnąć, aczkolwiek aktualne rozwiązania coraz częściej określa się mianem „kupowania czasu” czyli jedynie odkładania formalnego bankructwa Grecji.

W tym momencie z tej strony ryzykiem dla wspólnej waluty jest, planowany na 28-29 czerwca,  strajk generalny w Grecji, organizowany przez tamtejsze związki zawodowe. Data nie jest przypadkowa i zbiega się z uchwalaniem przez grecki parlament pakietu niezbędnych reform na lata 2012-2015, mającego przynieść 28 mld euro oszczędności. Wszystko wskazuje na to, że program przejdzie (rządzący socjaliści mają potrzebną większość), jednak ewentualne niepokoje społeczne związane ze strajkiem będą powodować wzmożoną zmienność na eurodolarze, mogąc zaszkodzić wspólnej walucie.

Piątkowy kalendarz danych makroekonomicznych jest uboższy od wczorajszego. Na pierwszy plan wysuwa się odczyt indeksu nastrojów niemieckich przedsiębiorców publikowany przez instytut IFO. W czerwcu prognozowany jest jego spadek ze 114,2 notowanych w maju do 113,5 pkt. Publikacja ta będzie miała miejsce o godz. 10. Następnie dopiero o godzinie 14.30 uwagę inwestorów mogą przykuć dane z USA: finalny PKB za I kw. (prognoza 1,9% k/k) oraz zamówienia na dobra trwałego użytku za maj (prognoza wzrostu o 1,5% w relacji miesięcznej, a bez środków trwałych o 0,8% m/m). Gorsze od oczekiwań odczyty będą potęgować awersję do ryzyka, co będzie umacniać franka i w mniejszym stopniu dolara. Złoty dalej będzie wrażliwy na nastroje globalne, ze względu na długi weekend w Polsce płynność naszego rynku jest wciąż mniejsza, przez co podatność złotego na rynkowe emocje będzie większa niż zwykle.

Łukasz Rozbicki
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: