Złoty słabnie, na szczęście ropa również

Finanse i gospodarka

Fala turbulencji rynkowych wywołanych kryzysem zadłużeniowym mocno przeceniła złotego. Jeden plus jest taki, że tym razem szybsze jest tempo spadku cen ropy niż wzrostu ceny dolara

Fala turbulencji rynkowych wywołanych kryzysem zadłużeniowym mocno przeceniła złotego. Jeden plus jest taki, że tym razem szybsze jest tempo spadku cen ropy niż wzrostu ceny dolara

Od początku maja złoty stracił ok. 4 proc. w stosunku do euro i ok. 9 proc. w stosunku do dolara. Wszystko przez rosnące ryzyko tzw. efektu contagion (zarazy) związanego z ewentualnym wyjściem Grecji ze strefy euro. Więcej na ten temat piszemy w dwóch poniższych akapitach. W tym miejscu chcemy podkreślić, że w przeciwieństwie do turbulencji z lata i jesieni 2011 r., tym razem wraz z umacniającym się dolarem wyraźniej spadają ceny ropy.

Sprawia to, że ceny surowca liczone w złotych również nieznacznie obniżają się, co powinno ograniczyć ewentualne inflacyjne efekty umocnienia dolara. Fala przeceny polskiej waluty na jesieni 2011 r. tak podbiła inflację, że bank centralny był zmuszony podnieść stopy procentowe w kwietniu tego roku. Jeżeli inflacja nie zacznie spadać, może dojść do kolejnej podwyżki. Spadek cen surowców daje jednak nadzieję, że inflacyjne efekty ostatniej przeceny złotego nie będą bardzo silne. Analiza relacji między cenami ropy, kursem złotego i cenami paliw wskazuje, że ceny na stacjach powinny być w nadchodzącym czasie stabilne.

Przecena złotego zawsze stwarza ryzyko wzrostu inflacji, ale w przeciwieństwie do jesieni 2011 r. tym razem ten efekt nie powinien być bardzo silny i nie zmusza na razie do podwyżki stóp procentowych.

Ignacy Morawski
Główny Ekonomista
PBP Bank

Udostępnij artykuł: