Złoty słaby. Świat i kraj nie wspierają.

Po zeszłotygodniowym szczycie UE i weekendowych pierwszych wyborach w Hiszpanii w poniedziałek widzieliśmy lekkie odreagowanie na rynkach finansowych. Podczas sesji europejskiej kurs EUR/USD sukcesywnie oddalał się od 1,30. Złoty w tym czasie konsolidował się w okolicach 4,10. Sesja amerykańska, po nieudanym ataku na 1,308 USD, przyniosła ponowny spadek notowań euro do 1,304 USD - poziomu z którego rozpoczynamy wtorkową sesję.

Przede wszystkim pozytywnie odebrane zostały wstępne wyniki wyborów napływające z Półwyspu Iberyjskiego, ponieważ wcześniej obawiano się, że w Galicji, gdzie od lat rządzi partia premiera M.Rajoya, ten układ może się zmienić. Przegrana Partii Ludowej mogłaby oznaczać wotum nieufności dla rządu oddalając w czasie (przynajmniej do zaplanowanych na 25 listopada br. wyborów w Katalonii) decyzję Madrytu o wystosowaniu prośby o pomoc finansową. Tymczasem, zwycięstwo w wyborach zwolenników premiera może oznaczać poparcie dla planowanych przez rząd oszczędności. Wygrana nacjonalistów w Kraju Basków nie miała już większego przełożenia na rynek, była bowiem zgodna z oczekiwaniami. Szczyt UE, może nie miał silnie pozytywnego wpływu na euro, ale przynajmniej go nie osłabił pomimo, że niewiele nowego wniósł. Niemniej, pozytywne wydaje się już samo zdecydowane zobowiązanie się do integracji europejskiego sektora bankowego.

W poniedziałek na wartości znacznie tracił japoński jen w relacji do dolara amerykańskiego osłabiając się do najniższego od trzech miesięcy poziomu. Inwestorzy spodziewają się, że na przyszłotygodniowym posiedzeniu Bank Japonii (BoJ) zdecyduje się na dalsze łagodzenie polityki pieniężnej. Wzrost oczekiwań na dalsze wspieranie gospodarki Kraju Kwitnącej Wiśni nasiliły opublikowane słabe dane. Eksport Japonii spadł najmocniej od zeszłorocznego trzęsienia ziemi (o ponad 10% r/r), potwierdzając spowolnienie w globalnej gospodarce i będąc jednym z jego skutków. W ujęciu regionalnym, trzecia pod względem wielkości gospodarka świata największy spadek eksportu odnotowała w przypadku Unii Europejskiej (-21,1%), zaś w przypadku Chin (największego zagranicznego rynku zbytu) wskaźnik obniżył się o 14,1%. Dodatni, choć symboliczny wzrost rzędu 0,9% stał się udziałem amerykańskiego rynku. Odnosząc się do danych M.Shirakawa, gubernator Banku Japonii obiecał przeprowadzenie “łagodnego” luzowania polityki pieniężnej podkreślając jednocześnie, że inne sygnały wskazują na “stabilizowanie się” gospodarki. To jednak nie jedyne powody stojące za poniedziałkową słabością japońskiej waluty. Niewątpliwie na popularności jena zaważyło też obniżenie przez BoJ prognoz oceny sytuacji gospodarczej w 8 z 9 regionów (ostatni raz taka rewizja miała miejsce w styczniu 2009 r), a także kolejne groźby dotyczące japońskiego ratingu – po agencji Moody’s tym razem płynące ze strony agencji S&P. Jen traci też zazwyczaj, kiedy spada globalna awersja do ryzyka, a taka sytuacja miała miejsce podczas wczorajszej sesji i zapewne również wpłynęła na osłabienie waluty Kraju Kwitnącej Wiśni. W rezultacie, kurs USD/JPY pokonał szczyt z 20 sierpnia 2012 roku na poziomie 79,66. Obecnie silny opór wyznacza linia poprowadzona po górkach z trzeciej dekady czerwca 2012 roku na wysokości 80,6 po wcześniejszym udanym ataku na 80,0. Przy ewentualnym odreagowaniu spadek kursu USD/JPY powinno początkowo powstrzymać wsparcie na 79,65. Następnie rynek będzie zmagał się ze strefą rozciągającą się pomiędzy 79,30-79,45.

Początek nowego tygodnia nie wniósł natomiast wiele nowego do dotychczasowego obrazu rynku złotego. Kurs EUR/PLN cały czas broni opór na wysokości 4,11-4,12 jednocześnie nie mając “zachęty”, by podjąć próbę ataku na 4,08. Z technicznego punktu widzenia oznacza to, że trend boczny w przedziale wahań z ostatnich tygodni pozostaje scenariuszem bazowym dopóki któreś z ograniczeń kanału nie zostanie przełamane.

Praktycznie bez wpływu na notowania naszej waluty pozostawały kolejne publikacje napływające dzisiaj na rynek. Do 2,3% z 2,4% GUS skorygował wzrost gospodarczy Polski za drugi kwartał 2012 roku, jednocześnie podając, że w pierwszym kwartale osiągnął on dynamikę 3,6% a nie 3,5% jak pierwotnie ogłoszono. W dół (do 5,0% z 5,1%) zweryfikowano też deficyt sektora finansów publicznych Polski za 2011 rok, choć w tym przypadku jest to kierunek pozytywny. Niewykluczone, że brak reakcji złotego na powyższe publikacje wynikał przede wszystkim z faktu, że dotyczyły one dalekiej, bądź nawet bardzo dalekiej przeszłości pozostając jednocześnie bez wpływu na bieżące wydarzenia. Inwestorzy nie zareagowali również na dane inflacyjne (spadek indeksu CPI bazowego do 1,9% r/r wobec 2,1% prognozowanych przez analityków i odnotowanych w sierpniu), choć niewątpliwie zwiększają one prawdopodobieństwo rozpoczęcia w listopadzie serii obniżek stóp procentowych.

We wtorek o 10:00 poznamy dane sprzedażowe (prognoza: 4,1% r/r), kondycję krajowego rynku pracy – stopa bezrobocia (prognoza: 12,5%) we wrześniu i koniunkturę gospodarczą w październiku. Nie oczekujemy jednak by wrotkowe publikacje GUS mogły istotnie zmienić obraz rynku złotego. Dzisiaj od rana złoty traci, najprawdopodobniej pozostając pod presją decyzji Moody’s o obniżeniu ratingu pięciu regionów Hiszpanii, w tym ważnej dla gospodarki całego kraju Katalonii. Kurs EUR/USD chwilowo dotarł do 4,122 szybko jednak powracając do wskazanego wcześniej trendu bocznego.

121023.ryn.walut.01.300x597

121023.ryn.walut.02.600x235

Joanna Bachert
Biuro Strategii Rynkowych
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: