Waloryzacja składek emerytalnych. ZUS najlepszą inwestycją 2019 roku?

Mój plan emerytalny

Napis ZUS zrobiony z pieniędzy
Fot. stock.adobe.com/Kange Studio

Już w czerwcu o 9,2% podniesione zostaną nasze emerytalne oszczędności zgromadzone w ZUS. To wynik kilka razy lepszy niż to, co oferują banki na lokatach czy minister finansów na sprzedawanych obligacjach skarbowych. Nie wykluczone, że takich zysków nie zrealizują nawet w bieżącym roku właściciele mieszkań na wynajem.

Zapisy na kontach w #ZUS zostaną zwaloryzowane o 9,2% #WaloryzacjaEmerytury

Wysoka waloryzacja może skłaniać do przenoszenia pieniędzy z likwidowanych OFE do ZUS. Aż szkoda, że ZUS tak naprawdę nie ma na koncie pieniędzy, które nam obiecuje.

Na naszych kontach w ZUS zapisane są jedynie wirtualne pieniądze. Te prawdziwe, które na konta zakładu ubezpieczeń wpłacamy co miesiąc samodzielnie lub robi to za nas pracodawca od razu są przeznaczone na wypłaty np. dla dzisiejszych emerytów. Dlatego właśnie na naszych kontach w ZUS zapisane jest tylko zobowiązanie państwa, które może zostać zrealizowane w przyszłości z pomocą na bieżąco wpłacanych do ZUS składek wspartych pieniędzmi z budżetu państwa.

Czytaj także: Waloryzacja składek emerytalnych: znamy wskaźnik za 2018 rok >>>

Mimo to ZUS te przyszłe zobowiązania regularnie aktualizuje. Dalej są to jednak w pewnym sensie pieniądze wirtualne, które zobaczymy w przyszłości tylko jeśli w systemie ich nie zabraknie (w ZUS czy budżecie państwa) lub nie zostaną zmienione ustawy regulujące działanie naszego systemu emerytalnego.

Waloryzacja grzechu warta

Przyjmijmy jednak pozytywny scenariusz i załóżmy, że wszyscy cieszyć się będziemy obiecanymi emeryturami. Dla wszystkich przyszłych emerytów o tak pozytywnym usposobieniu ZUS i Ministerstwo Prac i Polityki Społecznej ma bardzo dobrą wiadomość. Ich zapisy na kontach w zakładzie zostaną zwaloryzowane o 9,2%. To bardzo dużo.

Dla porównania przeciętna roczna lokata zakładana w styczniu 2019 roku była oprocentowana na 1,66% w skali roku (dane NBP), a 10-letnie obligacje skarbowe w pierwszym roku oszczędzania dają zarobić 2,7%.

Nawet osoby, które podjęły niemałe ryzyko zakupu mieszkania na wynajem, mogą w tym roku zarobić około 5% plus zmiana wartości nieruchomości. Dziś oczywiście nikt nie ma pewności, o ile zdrożeją lub stanieją mieszkania.

W mojej ocenie najbardziej prawdopodobny jest jednak scenariusz, w którym mieszkania będą w bieżącym roku drożały z około dwukrotnie mniejszą dynamiką niż w 2018 roku, czyli o około 5%.

Wszystko dlatego, że RPP zapowiada brak podwyżek stóp procentowych, a sytuacja na rynku pracy wciąż rozwija się po myśli pracowników, którzy bardzo chętnie sięgają po kredyty mieszkaniowe.

ZUS kusi i nęci

Wspomniane powyżej 9,2%, o które mają być waloryzowane zapisy księgowe w ZUS, dotyczy konta podstawowego. Taka waloryzacja przeprowadzana jest co roku 1 czerwca i co ciekawe, nie może być ujemna. Nie dość więc, że można dzięki niej liczyć na całkiem dobrą „stopę zwrotu”, to jeszcze nie można dzięki niej stracić.

To może kusić osoby, które staną przed dylematem co wybrać przy zapowiedzianej likwidacji OFE. Rozwiązaniem podstawowym jest przekazanie środków z likwidowanego OFE na IKE, czyli indywidualne konto emerytalne. Jest to możliwe, ponieważ w OFE znajdują się prawdziwe pieniądze – co miesiąc odliczane od wynagrodzenia brutto przesyłane one były przez ZUS do wybranego przez nas OFE, a to inwestowało je np. na giełdzie. Teraz te aktywa uszczuplone o 15% (podatek) z założenia mają być przekazywane do IKE.

Jest jednak jeszcze druga opcja. Prawdziwe pieniądze z OFE można przekazać do ZUS, który wcześniej czy później wyda je na bieżące finansowanie emerytur, a nam zapisze je w formie obietnicy przyszłej emerytury i co roku będzie waloryzował podnosząc wycenę naszego zapisu na koncie, niekiedy nawet o 5-10% rocznie.

Choć nie jest to jeszcze pewne, to wiele wskazuje na to, że pieniądze z OFE przekazane do ZUS będą trafiały na I filar, a nie na II filar w ZUS czyli tzw. subkonto.

Ma to znaczenie o tyle, że od tego, czy oszczędności te będą zapisane na koncie podstawowym czy na subkoncie, zależy jaki wskaźnik waloryzacji będzie wobec nich stosowany – oparty o dane o wzroście PKB za ostatnie 5 lat (subkonto) czy o wzroście inflacji i zarobków Polaków (konto podstawowe).

Co ciekawe, w latach 2011 -19 najpierw wyższe były wskaźniki waloryzujące subkonto (II filar), a potem konto podstawowe (I filar).

W efekcie przez te lata łączny wskaźnik waloryzacji na subkontach wyniósł prawie 60%, a na koncie podstawowym niewiele ponad 62%.

Źródło: alebank
Udostępnij artykuł: