Zwariowany świat

Andrzej Lazarowicz

Za oknami taki mróz, że aż z domu wychodzić się nie chce. Chyba że ktoś jest wybitnym zwolennikiem krioterapii i wierzy w zbawienne jej skutki. A skoro już o niej wspomniałem, to przyznać muszę, że czasami łapię się na tym, że sam bym ją co poniektórym osobnikom zalecił, osobliwie dla ostudzenia ich pełnej rozgorączkowanych pomysłów głowy. Bo gdyby tak posiedzieć musieli kilka godzin na mrozie, skupiliby się raczej na tym, jak własny tyłek uratować, a nie wymyślali stu tysięcy pomysłów na uratowanie bądź rozsławienie swojej rodziny, firmy czy organizacji. Nierzadko bowiem jak ulał pasuje do nich stwierdzenie Julio Cortázara (pisarza argentyńskiego): Specjalizował się w zaprzepaszczonych sprawach. Najpierw zaprzepaścić coś, a potem uganiać się za tym jak wariat.

Gdy tak siedzę sobie w domowym zaciszu i sączę herbatkę z prądem, albo też smędzę nad napitkiem bez prądu w pracy, myślę sobie jak osobliwie doświadczonym życiowo musiał być Czesław Miłosz, gdy pisał: Zaiste, wariat na swobodzie / największą klęską jest w przyrodzie. A obserwując niektóre postępki, czy poznając niektóre pomysły współbraci moich, z czystym sumieniem podpisałbym się pod stwierdzeniem Henry’ego Louisa Menckeny (amerykańskiego dziennikarza i satyryka): Każdy normalny człowiek ma od czasu do czasu ochotę splunąć w dłonie, zatrzeć ręce, wywiesić czarną flagę na maszcie i zacząć podrzynać gardła.

 

Udostępnij artykuł: