Zwiększenie importu gazu z Rosji do UE większym problemem dla Putina niż zakaz?

Gospodarka

Władysław Inoziemcew, rosyjski ekonomista i politolog, Dyrektor Centrum Studiów Postindustrialnych zaproponował korektę sankcji gospodarczych, wymierzonych w Rosję. Inoziemcew jest surowym krytykiem polityki Putina. W ubiegłym roku w Polsce została wydana jego książka „Nienowoczesny kraj. Rosja w świecie XXI wieku”.

Gazociąg na tle flag Rosji i UE
Fot. stock.adobe.com/Rawf8

Władysław Inoziemcew, rosyjski ekonomista i politolog, Dyrektor Centrum Studiów Postindustrialnych zaproponował korektę sankcji gospodarczych, wymierzonych w Rosję. Inoziemcew jest surowym krytykiem polityki Putina. W ubiegłym roku w Polsce została wydana jego książka „Nienowoczesny kraj. Rosja w świecie XXI wieku”.

Inoziemcew zauważa, że ograniczenie przez Unię Europejską zakupów rosyjskich węglowodorów nie ma większego znaczenia dla sytuacji finansowej Rosji, gdyż kraj ten ma znaczne nadwyżki w obrotach handlowych z zagranicą, które w ostatnich 10 latach wynosiły średnio 172 mld USD, rocznie czyli prawie 70% średniego wolumenu importu.

Nawet zmniejszenie o 2/3 eksportu do Europy nie spowoduje poważnych negatywnych konsekwencji dla Rosji. Trzeba szukać innej drogi presji sankcyjnej.

Zakaz importu gazu, nietrafiona sankcja?

Ekonomista proponuje przywrócenie importu ropy naftowej i gazu z Rosji, a być może nawet pewne jego zwiększenie. Rosja będzie zmuszona kontynuować eksport, mimo różnych nieprzyjaznych posunięć ze strony Unii Europejskiej, gdyż nie ma alternatywnego odbiorcy o równie dużym jak UE potencjale.

Znaczący wzrost eksportu gazu i ropy do Chin nie jest w krótkim czasie możliwy, a zresztą Chiny nie chcą uzależnić się od jednego dostawcy.

Przywrócenie rosyjskiego eksportu do Europy spowodowałoby spadek cen gazu z obecnych 900-1000 USD za 1000 m3 do 400-450 USD, a ceny ropy powróciłyby do poziomu 70-80 USD za baryłkę. Unia Europejska zaoszczędziłaby w ten sposób ok. 240 mld euro.

Lepszą sankcją zakaz eksportu do Rosji

Sankcje powinny być natomiast nałożone na eksport do Rosji. Obecnie bezpośrednie sankcje dotyczą tylko niewielkiej części europejskiego eksportu, a wiele rosyjskich przedsiębiorstw jest całkowicie uzależnionych od komponentów produkowanych w Europie.

Niektóre z tych towarów przestały trafiać do Rosji nie z powodu sankcji, ale dlatego, że wiele międzynarodowych firm zdecydowało się zaprzestać prowadzenia interesów z Moskwą. Dotyczy to między innymi dóbr konsumpcyjnych, co nie ma większego znaczenia dla gospodarki rosyjskiej.

Europejscy eksperci powinni dokładnie przeanalizować jakie maszyny, urządzenia i  komponenty mają krytyczne znaczenie dla rosyjskiej  gospodarki i Unia powinna wprowadzić całkowity zakaz ich eksportu. Byłoby to bardziej dotkliwe dla Rosji niż ograniczenie importu ropy i gazu, i mniej kosztowne dla Europy.  

Trzecim elementem planu Inoziemcewa jest stworzenie funduszu odbudowy Ukrainy, który byłby czymś w rodzaju Planu Marshalla.

Źródłem finansowania byłby specjalny podatek, np. w wysokości 1/3  ceny ropy i gazu kupowanych przez UE z Rosji. Taki podatek mógłby wynieść 50-60 mld euro rocznie i mógłby być pobierany przez okres 4-6 lat. W tym czasie rosyjski eksport do Unii Europejskiej stopniowo by się zmniejszał, a gospodarki UE dostosowywałyby się do nowej sytuacji.    

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: