Zwolnienia w sektorze bankowym

Blogi / Przemysław Szubański

Przemysław Szubański
Przemysław Szubański, "Parkiet", fot. Krzysztof Skłodowski "FOTORZEPA"

Redukcje, zwolnienia, restrukturyzacje, fuzje i technologie - sektor bankowy zmniejsza zatrudnienie.

#PrzemysławSzubański: Wygląda na to, że niedługo łatwiej będzie w Polsce zobaczyć na ulicy dinozaura niż bankowca @BankPekaoSA @SantanderBankPL @BNPParibas_PL @BankMillennium

Santander Bank Polska i BNP Paribas; pierwszy zwolni 1400 osób, drugi – do 2200 osób.

Bank Pekao zwolni do 31 października 900 osób, a 620 zatrudnionym zmieni warunki zatrudnienia. Wcześniej z programu dobrowolnych odejść skorzystało prawie 1000 osób.

Wygląda na to, że niedługo łatwiej będzie w Polsce zobaczyć na ulicy dinozaura niż bankowca. Nie tylko zobaczyć: nawet usłyszeć.

Czytaj także: Jest porozumienie w sprawie restrukturyzacji w Banku Pekao S.A. >>>

O ile w przypadku Santandera i BNP główne (acz nie jedyne) powody zwolnień to fuzje, o tyle w Pekao winą można obarczyć cyfryzację. Oczywiście, zawsze i wszędzie chodzi o cięcie kosztów, ale jakoś trzeba to uzasadnić. A właściwie usprawiedliwić.

Bo przecież często zwalniany pracownik dał z siebie bankowi – no, może nie wszystko, a bardzo wiele. I nie jego winą jest, że wykonuje pracę, którą można zastąpić aplikacją komputerową.

Oczywiście, zwolnienie grupowe rządzi się innymi prawami niż indywidualna redukcja. Będą jakieś programy osłonowe itp. Ale mam podejrzenie graniczące z pewnością, że spora część zwalnianych to pracownicy oddziałów.

Tych banki mają coraz mniej – w dobie bankowości internetowej i mobilnej ich utrzymywanie w obecnej liczbie nie ma sensu. A pamiętam czasy, gdy placówki wykwitały w każdym wolnym miejscu miasta i parę ulic, na których sąsiadowały oddziały kilku banków. I nie było nie było gdzie chleba kupić – spożywcze zamieniły się w oddziały.

Teraz – coraz rzadziej spotykany – oddział to często sami doradcy, bez kas, bankomaty z wpłatomatami plus czasem komputer informacyjny.

Lada moment z kasjerkami zostanie tylko PKO BP – do czasu, gdy wymrą jego najstarsi klienci.

A co ma w takim razie zrobić zwalniana z Pekao kasjerka? Szukać miejsca w handlu, kurczącym się wraz z malejąca liczba handlowych sobót?

Marne szanse. Tu przydałaby się pomoc banku w przekwalifikowaniu/dokwalifikowaniu.

Więcej najnowszych wiadomości z rynku bankowego >>>

A dlaczego bankowca nie da się również usłyszeć? Bo zastąpi go chatbot (zielonego pojęcia nie mam, co to, ale ma gadać jak bankowiec).

Już w grudniu Bank Millennium zapowiadał udostępnienie właśnie chatbota w aplikacji mobilnej. Nie tylko odpowiada na pytania, ale też przyjmuje zlecenia i je zrealizuje.

Dzięki wykorzystaniu technologii rozpoznawania mowy i intencji, chatbot Milla może prowadzić  z klientem rozmowę głosową lub tekstową. Jeśli będzie przemawiał ciepłym, kobiecym głosem, niektórzy panowie mogą się pomylić…

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: