Zwrot z poziomu sierpniowego dołka

Komentarze ekspertów

Marcin Kiepas, Tickmill

Bliskość sierpniowego dołka, a przede wszystkim niepewność związana z rozpoczynającym się dziś dwudniowym posiedzeniem Fed, nie tylko powstrzyma umocnienie złotego, ale doprowadzi do jego korekcyjnego osłabienia.

Niedzielna, zaskakująca rezygnacja Larrego Summersa z ubiegania się o stanowisko prezesa Rezerwy Federalnej (Fed), dała mocnego kopa rynkom finansowym. Znaczenie miał nie tylko element zaskoczenia, ale również fakt, że bardzo mocno wzrosły szanse na wybór Janet Yellen, obecnej wiceprezes Fed, na następcę Bena Bernanke (jego kadencja kończy się w styczniu 2014 roku). Ta zmiana lidera w wyścigu do fotela prezesa ma tak duże znaczenie przede wszystkim dlatego, że poglądy Summersa uważano za mniej gołębie niż Yellen. Przez to obawiano się m.in., że Summers doprowadzi do szybszego zakończenia trzeciej rundy ilościowego luzowania polityki monetarnej (QE3).

Reakcją na rezygnację Summersa był wzrost apetytu na ryzyko. W poniedziałek akcje na większości parkietów drożały, dolar taniał, a waluty rynków wschodzących umacniały się. Na tej fali umocnił się też złoty. Kurs EUR/PLN na koniec dnia spadł do 4,1950 zł, USD/PLN do 3,1440 zł, a CHF/PLN do 3,3940 zł. Popyt na złotego wzmacniały też mocno spadające rentowności polskiego długu. Hamowała go natomiast bliskość sierpniowych dołków na wykresach wymienionych par walutowych. Dołków, które obecnie stanowią najpoważniejszą przeszkodę w drodze do dalszej aprecjacji polskiej waluty.

W poniedziałek w ciągu dnia złoty był już znacznie silniejszy niż na koniec dnia. Ten zwrot z poziomu sierpniowych dołków (4,1786 zł dla euro, 3,1248 zł dla dolara i  3,3750 zł dla szwajcarskiego franka), po tym jak przez ostatnie 1,5 tygodnia polska waluta systematycznie zyskiwała na wartości, odrabiają całość strat z II połowy sierpnia sprawia, że dziś należy oczekiwać całodziennej realizacji zysków.

Realizacji zysków sprzyjać będzie nie tylko układ sił na wykresach, ale również (a może przede wszystkim) rozpoczynające się dziś dwudniowe posiedzenie amerykańskiego Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC), który najprawdopodobniej podejmie w środę decyzję o ograniczeniu miesięcznych zakupów obligacji o 10-15 mld USD. W powszechnej opinii ograniczenie wartości kupowanych obligacji w ramach QE3, a docelowo zakończenie tego programu do połowy 2014 roku, negatywnie odbije się właśnie na rynkach wschodzących. Pomimo tego silnego przekonania, w ostatnich 2 tygodniach trudno było zaobserwować w notowaniach złotego obawy z tym związane. Wręcz przeciwnie. W miarę jak z USA spływały słabsze od prognoz dane, inwestorzy liczyli na bardziej ostrożny ruch ze strony FOMC. Jednak już dziś, niepewność związana z decyzją FOMC, powinna przynajmniej doprowadzić do realizacji zysków na złotym.

To jak dużej korekty w notowaniach polskiej waluty należy sie spodziewać będzie zależało od napływających danych makroekonomicznych. Przy czym dane mogące przełożyć sie na aprecjację złotego prawdopodobnie będą ignorowane, natomiast pozostałe staną się pretekstem do sprzedaży. Przed południem instytut ZEW opublikuje indeks dla Niemiec (prognoza: 46 pkt.). Po południu natomiast poznamy dane o przeciętnym wynagrodzeniu (prognoza: 2,9% R/R) i zatrudnieniu (prognoza: -0,6% R/R) w Polsce oraz amerykańskie raporty o inflacji CPI (prognoza: 1,6% R/R), napływie kapitałów i indeksie NAHB (prognoza: 59 pkt.).

Niepewność związana z wynikami wrześniowego posiedzenia FOMC, z tym jaka ostatecznie będzie skala ograniczenia QE3, jakie prognozy makroekonomiczne przedstawi Fed i co na środowej konferencji prasowej po posiedzeniu powie Ben Bernanke, powinna kłaść się cieniem na notowania złotego dziś i jutro. Podobnie, będzie się ona przekładać na spadek EUR/USD. To w którą stronę podąży rynek walutowy w czwartek będzie już zależało od tego,  jak inwestorzy przyjmą decyzję FOMC. Równie prawdopodobne jest to, że odetchną oni z ulgą, że ten pierwszy krok w normalizacji polityki monetarnej w USA jest już za nimi i zaczną dostrzegać sygnały ożywienia w lokalnej i światowej gospodarce. Wówczas należałoby liczyć się z 2-3 tygodniowym umocnieniem walut rynków wschodzących, wzrostami na giełdach i osłabieniem dolara. Inwestorzy mogą też zareagować wprost na decyzję FOMC, sprzedając akcje, obligacje, waluty rynków wschodzących i kupując dolara. Przy czym w tym przypadku po pierwszej fali takiej wyprzedaży (od 2 do 10 dni), ostatecznie powinno przyjść silne odreagowanie. Wszak rynki finansowe, zwłaszcza emerging markets, tak naprawdę dyskontują ograniczenie wartości QE3 już od maja.

O godzinie 08:19 kurs EUR/PLN testował poziom 4,1987 zł, USD/PLN 6,1463 zł, a CHF/PLN 3,3966 zł.

Marcin Kiepas
Admiral Markets Polska

Udostępnij artykuł: