Życie po Draghim

Komentarze ekspertów

Zeszłotygodniowe wystąpienie prezesa ECB odwróciło sytuację fundamentalną dla euro o 180 stopni. Pośrednio dotknęło to również złotego. Obecny stan utrzyma się przynajmniej do początku czerwca.

Poniedziałkowe przedpołudnie przynosi lekkie wzrosty EUR/USD oraz skorelowane z tym równie niewielkie umocnienie złotego. O godzinie 11:14 kurs EUR/USD testował poziom 1,3763 dolara, EURPLN 4,1792 zł, a USD/PLN 3,0368 zł. We wszystkich trzech przypadkach mamy do czynienia z odreagowaniem zmian z ostatnich dni, gdy notowania eurodolara ruszyły mocno do dołu, a dolar i euro umocniły się do złotego. Analizując obecną sytuację tych par przez pryzmat analizy technicznej, należy przygotować się na dalsze spadki EUR/USD, wzrosty USD/PLN i stabilizację EUR/PLN.

Najważniejszym wydarzeniem ostatnich dni, ale też i tygodni na rynku walutowym, była czwartkowa konferencja Mario Draghiego po posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego (ECB). Zasugerował on, że już w czerwcu, gdy będą znane nowe prognozy makroekonomiczne, bank centralny podejmie działania mające na celu szybsze doprowadzenie inflacji do celu na poziomie 2%. Deklaracja ta zaskoczyła inwestorów oczekujących, że bank będzie dalej prowadził zachowawczą politykę i tylko w wyjątkowej sytuacji (poważne zagrożenie deflacją, spowolnienie gospodarcze) zdecyduje się na dalsze luzowanie polityki monetarnej. Nie dziwi więc, że po czwartkowej deklaracji ekonomiści i analitycy zaczęli zmieniać swoje prognozy odnośnie tego jakie decyzje podejmie ECB, oczekując na czerwcowym posiedzeniu obniżki stóp procentowych w strefie euro.

To jak dużą niespodzianką były dla rynku słowa Draghiego najlepiej pokazuje zachowanie EUR/USD. Para ta w piątek spadła do 1,3745 dolara, pokonując 11-miesięczną linię trendu wzrostowego, podczas gdy jeszcze dzień wcześniej próbowała przebić psychologiczną barierę 1,40 dolara. Na wykresie dziennym zostały wygenerowane wstępne sygnały sprzedaży. Ich potwierdzeniem będzie spadek poniżej kwietniowego dołka na 1,3672 dolara. Wówczas otwarta zostanie droga w kierunku 1,30 dolara.

Słowa Mario Draghiego rozpoczęły grę pod luzowanie polityki monetarnej przez ECB. W tej sytuacji każdy słabszy od prognoz raport z Europy będzie interpretowany na niekorzyść wspólnej waluty, podczas gdy dobre dane niekoniecznie będą dla niej wsparciem. Euro mogą też przecenić wystąpienia przedstawicieli ECB, jeżeli retoryka nich wypowiedzi będzie “gołębia”.

Spadek EUR/USD w pierwszej kolejności powinien zaowocować wzrostem notowań USD/PLN, przy stabilizacji EUR/PLN. Tak przynajmniej sugeruje układ sił na wykresach polskich par.

W czwartek dolar na chwilę spadł poniżej psychologicznego poziomu 3 zł, żeby następnie mocno od niego się odbić. Zwrot ten nastąpił tuż powyżej dolnego ograniczenia kanału spadkowego, który od trzech miesięcy wyznacza kierunek zmian. Górne ograniczenie znajduje się w okolicy 3,0580 zł i wyznacza cel dla dolara. Wybicie wyżej jest mało prawdopodobne z uwagi na fakt, że znaczenie tego oporu dodatkowo wzmacnia znajdująca się na 3,0660 zł 10-miesięczna linia trendu spadkowego.

Ruch USD/PLN w kierunku strefy oporu na 3,0580-3,0660 zł powinien korelować ze stabilizacją EUR/PLN. W obu przypadkach będzie to poprzedzało umocnienie złotego, jakie powinno być następstwem poluzowania polityki monetarnej przez ECB. Przy czym, to umocnienie będzie ograniczone w stosunku do dolara, gdzie strefa 2,9866-3,00 zł powinna wciąż pozostawać wsparciem. Relatywnie więcej złoty ma szansę zyskać do euro. Zakładając, że kurs EUR/USD spadnie latem do 1,34, a USD/PLN pozostanie poniżej 3,06 zł, to notowania EUR/PLN zniżkują do 4,10 zł. Gdyby jednak notowania osunęły się latem do 3 zł, to za euro zapłacimy już tylko 4,02 zł.

Podsumowując, w czwartek Mario Draghi dał impuls do większych zmian zarówno na rynku eurodolara, jak i na złotym. Będzie to jednakże ruch rozłożony w czasie.

W dniu dzisiejszym na rynku walutowym powinno być stosunkowo spokojnie. Głównie dlatego, że brak jest nowych impulsów. Stąd też po dwóch dniach większych wahań obecne korekcyjne nastroje prawdopodobnie utrzymają się do końca dnia.

Marcin Kiepas
Admiral Markets AS Oddział w Polsce

Udostępnij artykuł: