Temat numeru: Zysk czy ryzyko ? Niepewność rynku

KF 2009.07-08 (lipiec - sierpień 2009)

Falę recesji na rynkach akcyjnych mamy już za sobą. Winą za straty obarczono załamanie na rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych. Mało kto dzisiaj pamięta, że do spadku cen akcji przyczyniły się też obligacje stworzone w celu finansowania panującego wcześniej huraoptymizmu.

Falę recesji na rynkach akcyjnych mamy już za sobą. Winą za straty obarczono załamanie na rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych. Mało kto dzisiaj pamięta, że do spadku cen akcji przyczyniły się też obligacje stworzone w celu finansowania panującego wcześniej huraoptymizmu.

Rafał Banaś

Banki amerykańskie i zagraniczne pompowały swoje nadwyżki kapitałowe, udzielając kredytów hipotecznych, bez sprawdzania zdolności finansowej amerykańskiego kredytobiorcy. Wszyscy zachłysnęli się nieprzerwanymi wzrostami cen nieruchomości. Przez chwilę zastanawiano się, co zrobić, kiedy zabraknie pieniędzy na finansowanie kolejnych kredytów. Odpowiedzią było wyemitowanie obligacji, które zabezpieczone były udzielonymi kredytami hipotecznymi, wtedy jeszcze spłacanymi regularnie. Komercyjny bank amerykański emitował takie obligacje i sprzedawał je zagranicznym instytucjom finansowym, którym regulacje USA uniemożliwiały bezpośrednie wejście na rynek kredytów hipotecznych. Bank ze sprzedaży takich papierów otrzymywał kapitał na dalsze udzielanie pożyczek, nabywcy-wierzyciele cieszyli się, że mogli partycypować w rosnącym na wartości rynku nieruchomości.

Kalkulacja była prosta: zero ryzyka. Domy będące zabezpieczeniem kredytu oraz samych obligacji w momencie emisji warte były np. 80 mln USD, przy panującym trendzie za rok miały być warte np. 130 mln USD. Z drugiej strony, trzymając papiery do terminu zapadalności, emitent-dłużnik po spłacie kredytów deklarował zwrot kapitału. Dodatkowo corocznie płacone odsetki od kapitału miały być wyższe od stóp oprocentowania papierów dłużnych emitowanych przez rząd USA.

Pierwsza czkawka

Kiedy nasiliły się oznaki, że wzrost został napompowany do granic możliwości, a konsumenci amerykańscy nie radzą sobie z regulowaniem zadłużeń obciążonych hipoteką, banki i pozostali wierzyciele dostali pierwszej czkawki. Zaniepokojeni nie tyle o przyszłe zyski, co o odzyskanie zainwestowanego kapitału, zaczęli sprawdzać, ile udzielono kredytów lub zakupiono takich papierów dłużnych. Gorączkowo zaczęli szukać możliwości pozbycia się toksycznych aktywów. Dla przykładu: bank XY posiadał papiery opiewające na łączny nominał np. 100 mln USD. Zdecydował się odsprzedać portfel obligacji kolejnemu nabywcy. W okresie prosperity cenę taką uzyskałby bez problemu, wliczając w cenę dodatkowy bonus za wyższą dochodowość takiego instrumentu w porównaniu z papierami rządowymi.

Prawa rynkowe podaży i popytu dały znać o sobie. Wszystkie zaangażowane instytucje panicznie wykreowały ogromną podaż takich obligacji. Strona popytowa, widząc, co się dzieje, w szybkim tempie rezygnowała z zakupu. Gdyby bankowi XY udało się sprzedać wydrukowany na papierze nominał za cenę 60 mln USD, mógłby się cieszyć, że i tak ograniczył stratę. Przy obecnych uwarunkowaniach wątpię, żeby znalazł chętnego nabywcę.

Brak zaufania – tylko gotówka

Na rynku finansowym zapanował chaos. Instytucje finansowe momentalnie przestały sobie ufać.

Lapidarnym przykładem są banki, które do momentu zapaści pożyczały sobie pieniądze w zależności od potrzeb i możliwości. Bank, w którym wystąpił niedobór pieniędzy na okres np. siedmiu dni, mógł z rynku depozytów/pożyczek międzybankowych uzupełnić chwilowe braki. Dzięki takiej operacji realizował swoje podstawowe zadania. Bank, który dysponował nadwyżkami, chętnie lokował na procent w innej instytucji.

Obawa, że bank pożyczający nie odzyska pieniędzy od banku zaangażowanego w obligacje śmieciowe, spowodowała zamarcie transakcji międzybankowych. Podobna atmosfera udzieliła się innym instytucjom finansowym – funduszom inwestycyjnym czy też towarzystwom ubezpieczeniowym. Brak możliwości finansowania na potrzeby bieżącej obsługi zobowiązań doprowadził do utraty płynności, a co za tym idzie bankructwa banków czy ubezpieczycieli.

Powszechna nieufność automatycznie przełożyła się na transakcje handlu akcjami, papierami dłużnymi, nawet tymi bezpiecznymi emitowanymi i gwarantowanymi przez rządy państw emitentów.

Obawy o kryzys gospodarczy i masowe bankructwa spowodowały niechęć do akcji spółek oraz papierów dłużnych przez nich emitowanych. Wszystkie instytucje finansowe preferowały utrzymanie nadwyż...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: