Zyski spółek w górę, notowania w dół

Finanse i gospodarka

Inwestorzy działający na warszawskiej giełdzie mają kolejny powód do frustracji. Mimo publikacji w większości bardzo dobrych wyników spółek, indeksy nadal tracą na wartości.

We wtorek handel na warszawskim parkiecie zaczął się asekuracyjnie. Wartość indeksów na otwarciu niewiele odbiegała od poziomu osiągniętego na poniedziałkowym fixingu. Dobre, a w niektórych przypadkach bardzo dobre wyniki finansowe spółek, przegrały z pogarszającymi się nastrojami na głównych giełdach europejskich. W południe wskaźnik naszych największych firm tracił 0,9 proc., docierając w okolice 2300 punktów. Bliskość tego poziomu zmobilizowała byki do jego obrony, ale zagrożenie wciąż wisiało w powietrzu. Podaż wciąż wyraźnie przeważała.

Największym ciężarem dla indeksu blue chips przed południem były spadające o 3 proc. akcje JSW oraz zniżkujące o ponad 2 proc. walory KGHM, Asseco i GTC. Po ponad 1 proc. w dół szły papiery Pekao, PKO i Banku Handlowego. Honoru banków broniły jedynie rosnące o 1,5 proc. akcje BRE. Liderami wzrostów były zwyżkujące po ponad 2 proc. papiery Lotosu i Synthosu. Zaskakująco dobre dane finansowe PGNiG tylko przez chwilę pomagały kursowi akcji spółki. Jedynie w pierwszych minutach handlu rósł on o 2 proc. W ciągu dnia skala zwyżki topniała chwilami do 0,5 proc. Także wyraźnie lepsze wyniki Bogdanki nie znalazły odzwierciedlenia w notowaniach. Papiery spółki początkowo taniały, później znalazły się nieznacznie nad kreską.

Już początek sesji na głównych giełdach europejskich nie nastrajał optymistycznie. Indeksy w Paryżu, Frankfurcie i Londynie na otwarciu traciły po około 0,5 proc. W południe spadki sięgały 1,4 proc. Powodem tak wyraźnego pogorszenia nastrojów mogła być ujawniona przez jedną z agencji opinia przedstawicieli Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Unii Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego, że Grecja może mieć kłopoty z osiągnięciem założonej redukcji zadłużenia i wprowadzeniem niezbędnych reform. Do tego doszły obawy związane z sytuacją w Chinach. Tamtejsze władze po raz drugi w tym roku podniosły ceny paliw. Może się to odbić negatywnie zarówno na inflacji, jak i na tempie wzrostu gospodarczego. Na tę informację spadkiem zareagowały rynki surowcowe. Notowania miedzi zniżkowały o 2 proc., a notowania ropy naftowej poszły w dół o prawie 1 proc.

Sytuacji nie poprawiły dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. Wynosząca 698 tys. liczba rozpoczętych w lutym budów domów okazała się zbliżona do oczekiwań. Liczba wydanych zezwoleń na budowę wyniosła 717 tys. i była o 27 tys. wyższa niż oczekiwano i najwyższa od października 2008 r. W górę zweryfikowano także dane styczniowe.

Sesja na Wall Street zaczęła się od spadku indeksów po 0,6-0,7 proc.

120320.indeksy.gieldowe.01.744x324Roman Przasnyski
Open Finance

Udostępnij artykuł: